aanniiaa
26.06.2016 09:09
Od 3 miesiecy próbuje sie dowiedzieć co mi jest.. Zaczęło sie bólami w klatce piersiowej pojechałam do szpitala badania krwi i tam leukocytoza 14000, za dużo neut za mało limf... Dodatkowo stany podgorączkowe do 37,2. Wyszły wezły chłonne na szyi i dużo małych w pachwinach. Po antybiotyku krew wróciła do normy, lecz stan podgoraczkowy i wezły pozostały.. Udałam sie do hematologa, ktory stwierdził ze nic złego na ta chwile nie widzi. Wykonałam usg wezlow - liczne szyjne około 1,5 cm podżuchwowy 2,50.. Tych w pachwinach radiolog nie opisywał bo podobno nie przekraczają 1cm, ale ciagle jest ich tam sporo. Kolejne badania krwi stan podgoraczkowy nadal ldh tarczyca choroby zakaźne. 2 miesiące temu wykonałam rtg klatki piersiowej i usg jamy brzusznej - wszystko było w normie. Wizyta u kolejnego hematologa, ktory rownież stwierdził ze nie mam sie co przejmować póki wezły nie zaczną rosnąć. Ok wrzuciłam na luz jednak 2 tygodnie temu wyczułam we węzeł na szyi urósł. Poleciałam na usg niektóre wezły sie powiększyły jest ich teraz wiecej z prawej stony podżuchwowy 2,70 inne nie przekraczają 2 cm. Radiolog opisuje je jako wezły odczynowe z zachowanymi wnękami i przepływem. Jednak ja bardzo sie boje ciagle towarzyszy mi stan podgoraczkowy, ktory opada tylko na noc. Dodatkowo co jakis czas zauważyłam w nocy zlewne poty tak ze musze sie przebrac. Jednak tez bardzo sie stresuje całe dnie nie potrafię przestac o tym myślec co moze skutkować takimi potami.. Jedyne co mi wyszło to za mało kwasu foliowego i ANA o mianie 160 jednak powtórzyłam badanie w szpitalu i wyszło juz ujemne.. Jak myślicie czy wycinać węzeł do badania ?