Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

Śmierć Mamy po Chemi

Autor: Wojtek Słysz • 17.02.2016 14:42 • 5 odpowiedzi

Wojtek Słysz

17.02.2016 14:42

Odpowiedz
Witam chciałem się podzielić dosyć bolesnym dla mnie i moich bliskich "leczeniem" mojej mamy.
Mam 32 lata całe życie mieszkałem z mamą, a los zabrał mi Ją za szybko,mama w szpitalu Rydygiera w Krakowie miała pierwszą chemię w czwartek 11.02.2016 mimo bardzo złych wyników laboratoryjnych min. anemię.Wypisano ją w piątek w południe. W sobotę wystąpiła wysoka temperatura 40 stopni.
W poniedziałek zgłosiłem o coraz gorszym stanie zdrowia do lekarza onkologa, który powiedział że to naturalny stan po chemii.
We wtorek poszedłem do lekarza pierwszego kontaktu po wizytę domową, którą zalecił onkolog.
Lekarz przyszedł na wizytę w środę stwierdził obustronne zapalenie płuc, zalecił wizytę pielęgniarki w czwartek rano która miała pobrać krew mamie.
W czwartek w południe po konsultacji z moją ciocią wezwałem pogotowie, przewieziono moją mamę na oddział onkologi w czwartek w nocy zadzwonili do mnie żebym się pożegnał z mamą ponieważ stan jest ciężki, przyjechaliśmy wraz z moją siostrą i szwagrem kiedy ostatni raz się do mnie przytuliła powiedziała nie martw się będzie dobrze.
W nocy z czwartku na piątek przeniesiono mamę na oiom.
Podłączono do aparatury stan określono jako stabilny ale krytyczny - miała sepsę.
Świat zawalił mi się w poniedziałek o 7:oo rano mama zmarła.
Wszystko teraz załatwiają za mnie moja kochana rodzina.
Przez całe dotychczasowe nawet dorosłe życie żyłem z mamą.
Absolutnie wszystkich ostrzegam przed chemią i tego typu lekarzami.

rodzynka

17.02.2016 16:19

Odpowiedz
Wojtek, bardzo mi przykro. Bardzo Ci współczuję i mam nadzieję, że uda Ci się ukoić ból.

Zawsze wypisując pacjenta po chemii do domu lekarz powinien poinformować, że jeśli u pacjenta wystąpi tempratura powyżej 38 stopni, to natychmiast należy jechać do szpitala na SOR lub wezwać pogotowie.
Niestety, chemia bardzo niszczy odporność i wtedy zwykła bakteria, z którą np. żyjemy w symbiozie na co dzień, może stać sie groźna i doprowadzić do sepsy.

Trzymaj się.

Dooorota

17.02.2016 16:22

Odpowiedz

Bardzo Ci współczuje. Nie powinno tak się dziać, ale dokładnie tak jak powiedziała Rodzynka: lekarz powinien uprzedzić, że w razie wystąpienia gorączki należy niezwłocznie udać się do szpitala. Ja zostałam o tym poinformowana, i gdy miało to miejsce, od razu tak zrobiłam.

INES

18.02.2016 14:55

Odpowiedz
Leczyłam się wiele lat i nie przypominam sobie tak wysokich gorączek po chemii.

Zapalenie płuc o jakim piszesz, mogło już być na etapie wystąpienia tej gorączki. Pytanie, czy wtedy lekarz ją osłuchał?

Następne pytanie - czy po diagnozie zapalenia płuc, wdrożono natychmiastowo Mamie leczenie?

Ja po przeszczepie miałam grzybicze zapalenie płuc. Również pojawiła się gorączka (do 39). Moja onkolog na wizycie, nie pozwoliła mi wrócić do domu po rzeczy. Natychmiast przyjęto mnie do szpitala na leczenie.

Jeśli masz wątpliwości co prawidłowości w opiece lekarskiej nad Twoją Mamą, proponuję rzetelne zebranie dokumentacji lekarskiej i konsultację z onkologiem, najlepiej z innym mieście. Jeśli inny lekarz również będzie miał wątpliwości, możesz zgłosić się do prawnika, który przedstawi oficjalnie temat szpitalowi.

W realiach polskich takie sprawy są trudne, bo jeśli nie znajdzie się prawnika do negocjacji z wolontariatu, trzeba opłacać go samemu. Rzadko ląduje się też w sądzie, bo takie batalie to dopiero wymagają sporych kosztów. Jeśli ktoś jest konsekwentny i uparty, może liczyć na przyzwoite finansowo ugody.

Póki co, moje kondolencje. Trzymaj się.

Wojtek Słysz

21.02.2016 17:33

Odpowiedz

O 15:55, dnia 2016-02-18 INES napisał(-a):

Leczyłam się wiele lat i nie przypominam sobie tak wysokich gorączek po chemii.

Zapalenie płuc o jakim piszesz, mogło już być na etapie wystąpienia tej gorączki. Pytanie, czy wtedy lekarz ją osłuchał?

Następne pytanie - czy po diagnozie zapalenia płuc, wdrożono natychmiastowo Mamie leczenie?

Ja po przeszczepie miałam grzybicze zapalenie płuc. Również pojawiła się gorączka (do 39). Moja onkolog na wizycie, nie pozwoliła mi wrócić do domu po rzeczy. Natychmiast przyjęto mnie do szpitala na leczenie.

Jeśli masz wątpliwości co prawidłowości w opiece lekarskiej nad Twoją Mamą, proponuję rzetelne zebranie dokumentacji lekarskiej i konsultację z onkologiem, najlepiej z innym mieście. Jeśli inny lekarz również będzie miał wątpliwości, możesz zgłosić się do prawnika, który przedstawi oficjalnie temat szpitalowi.

W realiach polskich takie sprawy są trudne, bo jeśli nie znajdzie się prawnika do negocjacji z wolontariatu, trzeba opłacać go samemu. Rzadko ląduje się też w sądzie, bo takie batalie to dopiero wymagają sporych kosztów. Jeśli ktoś jest konsekwentny i uparty, może liczyć na przyzwoite finansowo ugody.

Póki co, moje kondolencje. Trzymaj się.

Wojtek Słysz

21.02.2016 17:40

Odpowiedz

O 18:33, dnia 2016-02-21 Wojtek Słysz napisał(-a):

O 15:55, dnia 2016-02-18 INES napisał(-a):

Leczyłam się wiele lat i nie przypominam sobie tak wysokich gorączek po chemii.

Zapalenie płuc o jakim piszesz, mogło już być na etapie wystąpienia tej gorączki. Pytanie, czy wtedy lekarz ją osłuchał?

Następne pytanie - czy po diagnozie zapalenia płuc, wdrożono natychmiastowo Mamie leczenie?

Ja po przeszczepie miałam grzybicze zapalenie płuc. Również pojawiła się gorączka (do 39). Moja onkolog na wizycie, nie pozwoliła mi wrócić do domu po rzeczy. Natychmiast przyjęto mnie do szpitala na leczenie.

Jeśli masz wątpliwości co prawidłowości w opiece lekarskiej nad Twoją Mamą, proponuję rzetelne zebranie dokumentacji lekarskiej i konsultację z onkologiem, najlepiej z innym mieście. Jeśli inny lekarz również będzie miał wątpliwości, możesz zgłosić się do prawnika, który przedstawi oficjalnie temat szpitalowi.

W realiach polskich takie sprawy są trudne, bo jeśli nie znajdzie się prawnika do negocjacji z wolontariatu, trzeba opłacać go samemu. Rzadko ląduje się też w sądzie, bo takie batalie to dopiero wymagają sporych kosztów. Jeśli ktoś jest konsekwentny i uparty, może liczyć na przyzwoite finansowo ugody.

Póki co, moje kondolencje. Trzymaj się.

Mama została osłuchana przez lekarza pierwszego kontaktu który zapisał antybiotyk.

Tego samego dnia zadzwoniliśmy do szpitala, temperatura spadła do 34 stopni powiedziano nam że antybiotyk zaczął działać. Wcześniej onkolog zaleciła paracetamol, i jak napisałem wcześniej powiedziała że to naturalna reakcja po chemii. Nie otrzymaliśmy żadnej dokumentacji ze szpitala jedynie akt zgonu.