Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

myslalam ze pomozecie

Autor: kasia • 31.07.2005 08:13 • 3 odpowiedzi

kasia

31.07.2005 08:13

Odpowiedz

wiem ze na tym forum głównie wypowiadaja sie osoby chore na zz...ale mialam nadzieje ze mozna wlasnie na was liczyc...ja jestem zdrowa ale moj narzeczony ma zz i nie chce sie podjac leczenia...myslalam ze jakos (nie wiem jak) mi pomozecie...nie zapominajcie ze rodziny chorych tez potrzebuja pomocy... nie miejcie mi za zle tego co pisze..ale jestem juz prawie zalamana...przepraszam jesli kogos urazilam...

mama

31.07.2005 14:34

Odpowiedz

O 10:13, dnia 2005-07-31 kasia napisał(-a):

wiem ze na tym forum głównie wypowiadaja sie osoby chore na zz...ale mialam nadzieje ze mozna wlasnie na was liczyc...ja jestem zdrowa ale moj narzeczony ma zz i nie chce sie podjac leczenia...myslalam ze jakos (nie wiem jak) mi pomozecie...nie zapominajcie ze rodziny chorych tez potrzebuja pomocy... nie miejcie mi za zle tego co pisze..ale jestem juz prawie zalamana...przepraszam jesli kogos urazilam...

Nikt Ci nie pomoże jeżeli nie pomozesz Sobie sama( przepraszam że to pisze ale ja to przeżyłam) dwa lata walczymy z moim dzieckiem o życie i zdrowie.Musisz Ty być silna i jego rodzina bo to jest najważniejsze. Z mojego doświadczenia wiem że nie wolno rozczulać się nad chorym tylko trzeba Go karcić i zmusić do podjęcia leczenia i walki o zdrowie i życie.Wiara w Boga jest też bardzo potrzebna bo to dodaje siły i mimo wielu cięzkich chwil warto walczyć i patrzeć jak ukochana osoba wraca do zdrowia i że los dał jej drugą szanse na wspaniałe życie które nie wolno zamrnować.Zycię Ci dużo siły i wytrwałości i jeszce raz powatarzam mimo że bardzo cierpisz i jest Ci żle płacząc poza jego plecami patrząc Mu w twarz musisz być silna i stanowcza.Ma żyć i podjąc leczenie a wiara pomoże przetwać całe leczenie bo nie jest to łatwa próba dla was obojga

Zoi

01.08.2005 05:58

Odpowiedz

O 10:13, dnia 2005-07-31 kasia napisał(-a):

wiem ze na tym forum głównie wypowiadaja sie osoby chore na zz...ale mialam nadzieje ze mozna wlasnie na was liczyc...ja jestem zdrowa ale moj narzeczony ma zz i nie chce sie podjac leczenia...myslalam ze jakos (nie wiem jak) mi pomozecie...nie zapominajcie ze rodziny chorych tez potrzebuja pomocy... nie miejcie mi za zle tego co pisze..ale jestem juz prawie zalamana...przepraszam jesli kogos urazilam...

A co My możemy zrobić??

Napisać Ci co masz robić??

Każdy jest inny, każdy innaczej odbiera chorobę.

Dużo tu jest na ten temat wypowiedzi na forum.

Przeczytaj, pomyśl i sama wydedukuj.

Nie ma podręcznika "Jak postępować z chorym na ZZ"

bazik

15.08.2005 14:46

Odpowiedz

Minął ponad rok, odkąd my to przebialismy. Będzie ciężko, niesty ale tak jest. Wiele zalezy od Twojego nastawienia, i chociaż to bardzo trudna rola, bo trzeba byc silnym jak wół albo czasem nawet jak całe stado, to wierzę , że się Wam uda.Cóż można napisać...Poprostu BADŹ...