Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

Problemy emocjonalne po chorobie

Autor: 8711 • 05.01.2016 08:30 • 4 odpowiedzi

8711

05.01.2016 08:30

Odpowiedz

Witam jestem 3.5 roku po chorobie w trakcie choroby radziłam sobie nieźle jednak w czasie leczenia a zwłaszcza wlewów wytworzyłam sobie mechanizm jakby odcięcia emocjonalnego, aby mniej bolało jednak teraz po chorobie dalej mi to zostało jestem jakby zamknięta w sobie, często się wyłącz i nie wiem jak sobie z tym poradzić czy ktoś coś takiego przeżył i może coś doradzić?

Janek

05.01.2016 11:29

Odpowiedz

O 09:30, dnia 2016-01-05 8711 napisał(-a):

Witam jestem 3.5 roku po chorobie w trakcie choroby radziłam sobie nieźle jednak w czasie leczenia a zwłaszcza wlewów wytworzyłam sobie mechanizm jakby odcięcia emocjonalnego, aby mniej bolało jednak teraz po chorobie dalej mi to zostało jestem jakby zamknięta w sobie, często się wyłącz i nie wiem jak sobie z tym poradzić czy ktoś coś takiego przeżył i może coś doradzić?

Myślałem, że to ze mną tak się dzieje czasami zamykam się w sobie na parę godzin, żadnych emocji, później nadchodzi taka dziwna złość, ale to tylko wtedy, gdy jestem długo sam, nie mam sposobu na to, pozdrawiam

8711

05.01.2016 11:41

Odpowiedz

O 12:29, dnia 2016-01-05 Janek napisał(-a):

O 09:30, dnia 2016-01-05 8711 napisał(-a):

Witam jestem 3.5 roku po chorobie w trakcie choroby radziłam sobie nieźle jednak w czasie leczenia a zwłaszcza wlewów wytworzyłam sobie mechanizm jakby odcięcia emocjonalnego, aby mniej bolało jednak teraz po chorobie dalej mi to zostało jestem jakby zamknięta w sobie, często się wyłącz i nie wiem jak sobie z tym poradzić czy ktoś coś takiego przeżył i może coś doradzić?

Myślałem, że to ze mną tak się dzieje czasami zamykam się w sobie na parę godzin, żadnych emocji, później nadchodzi taka dziwna złość, ale to tylko wtedy, gdy jestem długo sam, nie mam sposobu na to, pozdrawiam

Ja mam juz tego dosyc tak jakby mozg sie odcial zaczyna mi to przeszkadzac coraz bardziej:(

Nessa

05.01.2016 21:17

Odpowiedz
jeśli przeszkadza to polecam terapię. Po co się męczyć. Mówię o psychoterapii. Tylko u kogoś z głową na karku, a nie szarlatana.

Mi samej też by się przydała, ale nie mam póki co czasu.
Ja generalnie jestem aspołeczna, a po chorobie to już w ogóle ;p

Lily

06.01.2016 11:38

Odpowiedz
Mi choroba odebrała bardzo dużo.
Straciłam pewność siebie, nie umiem podejmować szybkich decyzji, bywam markotna, humorzasta, bardzo często płacze. Przejmuje się pierdołami. Z uśmiechniętej, aktywnej zawodowo laski, która z wypiętą piersią zdobywała świat, zmieniłam się w aktorkę, która udaje na co dzień, że jest wszystko ok.

Obecnie nie pracuje, przez brak kompletu szczepionek. (Jestem rok po przeszczepie) Być może uda mi się wrócić do pracy w połowie roku. Może to doda mi skrzydeł.

Nie znoszę braku samodzielności. Jestem wdzięczna za każdą pomoc, ale przyjmowanie jej sprawia mi coraz większą trudność. Pragnę znów pełnej niezależności finansowej.

To co mi pomogło to psycholog. Może nie były to mega odkrywcze spotkania, ale czasami warto mieć kogoś "obcego" komu możesz wszystko powiedzieć. Przynosi to wielką ulgę.