dobrze kombinujesz, zabić gada to główny cel, też z niecierpliwością czekałam na pierwszy wlew, szykowałam się do ataku, czekałam aż włosy mi wypadną bo to oznacza(tak sobie myślałam), że atak jest skuteczny a zz piszczy i kurczy się :D masz prawo do kryzysów ale przeżywaj je krótko i do przodu bez zbędnych emocji, które wywalaj jak poczujesz, ze masz je, wtedy lepiej dasz sobie radę
Dziękuję serdecznie dziewczyny :) Wiem,że to nie odpowiedni temat na forum ale może w skrócie opowiem o 1 wlewie. Myślę, że można potraktować moją wersję jako motywator. Zwłaszcza na starcie nie ma się co nastawiać negatywnie. Jako, że zdecydowałem się na badania kliniczne, przed pierwszym wlewem odbyło się losowanie chemii. Wypadło na A+AVD. Jako starter podano Zofran. Sam wlew AVD odbył się totalnie bezproblemowo. W następnej kolejności przyszedł czas na przeciwciała. Jako, że czułem się bardzo dobrze, podziękowałem za 2 zastrzyk przeciwwymiotny.I to był błąd świeżaka :D Czego nie zjem bądź nie wypiję za długo nie trzymam w sobie. I w sumie mimo zawirowań w żołądku nie mogę narzekać. Szczerze życzę sobie i walczącym żeby tylko takie mieli negatywne przeżycia. Jak mówią NAVY Seals "the only easy day was yesterday". Chłoniaku...bój się!:D Pozdrawiam i życzę zdrówka.