cloudy
21.02.2015 09:00
Mam duże obawy i nie wiem co robić. Szukałam tutaj podobnej sytuacji u kogoś, ale niestety nie znalazłam. Choruję na ziarnicę złośliwą IIIb, 2.02.2015 skończyłam chemioterapię (8 kursów ABVD). W grudniu z prześwietlenia wyszło, że został mi na klatce piersiowej guz wielkości ok. 5 cm (z ok. 16 cm na poczatku leczenia). W poniedziąłek(23.02) będę miała wyniki tomografii komputerowej i na ich podstawie będę miała ustaloną radioterapię.
Wczoraj wieczorem (20.02) dostałam gorączki 39,8(godz. 21). Nie bolało mnie gardło, miałam mały katar. Wziełam 2xapap. Po godzinie temperatura zmalała do 38,4. Jednak przestraszona pojechałam na ostry dyżur, żeby poprosić o skierowanie na badanie krwi. Pani doktor zbadała mnie. W klatce po osłuchaniu stwierdziła, że jest czysto; gardło bardzo delikatnie zaczerwienione; cisnienie i puls w normie. Dała skierowanie na krew bo poprosiłam. Kazała brać 2xapap co 4h. Stwierdziła, że gorączka może być od chemioterapii. Kazała do niej wrócić jak będą złe wyniki krwi i gorączka nie będzie spadała, czy jak ogólnie stan się pogorszy. Dodała, że wtedy będę musiała zostać w szpitalu. Niestety miałam wrażenie, że sama nie wie o co chodzi i co robić. Przecież mój lekarz pierwszego kontaktu w razie potrzeby przebadania zabronił mi przebywać w poczekalni z innymi chorymi, a co dopiero leżeć z nimi w szpitalu?
O godz. 23.30 temperatyra zmalała do 37,5. Wyniki krwi (zrobione na cito): przede wszystkim obniżone białe krwinki do 1,0. Ale stwierdziłam, że przy Hodgkinie i po chemioterapi obniżone białe krwinki to nic dziwnego (dodatkowo w czasie chemii dostawałam Neulastę na poprawę białych krwinek, więc po jej odstawieniu to normalne, że spadły).Pojechałam do domu.
Godz. 1.40 gorączka= 37,3; wziełam 2xapap i poszłam spać.
godz. 6.30 gorączka= 37,7; skoro nie była taka wysoka to wzięłam 1xapap.
Godz. 8.30 gorączka=38.5.
Godz. 9.30 gorączka=37,2
Planuje ok. 10.30 (żeby zachować odstep 4h) wziąć 2xapap według zaleceń pani doktor z ostrego dyżuru.
W poniedziałek mam wizytę u mojej pani doktor w instytucie onkologii i wiem, że ona będzie wiedziała co z tym dalej zrobić. Jednak strasznie się boję, czy z tak wysoką gorączką i tak obnizonym poziomem białych krwinek mogę czekać do poniedziałku?
Mój lekarz pierwszego kontaktu ostrzegał mnie, że z moim stanem zdrowia istnieje możliwość przejścia infekcji w szybko postepujęcą sepsę. Oprócz gorączki i obniżonej odpornośći nie mam żadnych innych objawów - biegunki, wymiotów, mdłości, podwyższonego tętna, bóli stawów, kości itp.
Bardzo się denerwuję, czy nie powinnam wziąć na tę gorączkę jakiegoś antybiotuku? Czy w ogóle przy tak niskiej odporności mogę wziąć antybiotyk? Czy mam brać te apapy jeszcze dziś i jutro, a w poniedziałek(23.02) poradzić się mojej pani doktor z onkologii?
I tu moja prośba o Waszą poradę.
Czy ktoś z Was miał tak wysoką gorączkę ok. 3 tygodni po skończonym kursie chemioterapii? Czy gorączka może być skutkirm ubocznym chemioterapii, a nie infekcji?
Dodam, że dziś katar delikatnie się powiększył+gardełko dalej bez zmian, nie boli+ brak kaszlu.
Wiem, że pewnie rozpisałam się dużo za dużo, ale chciałam jak najbardziej szczegółowo przedstawić moją sytuację.
Bardzo prosze o podzielenie się doświadczeniamu jeśli ktoś z Was miał podobne okoliczności. Z góry dziękuję za pomoc ;)