Hej, Ja swój port mam od 2010 roku. W remisji jestem od blisko dwóch lat. Port nie przeszkadza mi praktycznie w niczym, jedyna niedogodność to płukanie. W swojej karierze miałam już trzy nawroty. W związku z tym usunę port nie wcześniej niż po 5 letniej remisji. P.S Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie leczenia bez portu.
ja nie zaliczyłam nawrotu i nie planuję go zaliczać :D a co życie przyniesie to się zobaczy, ale również nie wyobrażam sobie leczenia, podawania chemii bez portu, hm jakiś czas temu rozmawiałam z lekarzem o wyjęciu portu, powiedział mi, ze jak mi skóra na nim pęknie to go wyjmiemy ( port dość mocno wystaje i naciąga mi skórę)
szkoda, że krwi nie pobierają przez port i to mnie wnerwia za każdym razem gdy pielęgniarki męczą sie i mnie nie mogąc za pierwszym razem pobrać krwi.