samolub w remisji
25.12.2014 21:16
kilka slow.....,pamietajmy o tych ktorzy byli obok nas w czasie choroby , nie raz poswiecili swoj czas , rodzine , uczucia , zdrowie i nerwy. A my.. zdrowiejac , zapominamy , zyjemy zadowoleni , szczesliwi. Przyjaciele ida w odstawke. Sa bo ale obok. Chwilami sa cicho , usmiechaja sie , ale wiecie.....staraja sie cieszyc naszym zdrowiem , nie mowiac nic o sobie. Bije glowa o ziemie... moja przyjaciolka , byla ze mna , wsumie dzieki jej..walczylam , przezylam , znalazlam sile do walki. To ona trzymala mne do pionu. Krzyczala , tupala , oknem wdzierala sie do gabinetow i trzymala sie biurka gdy ochrona ja wyprowadzala , do czasu az lekarz jej nie wysluchal. Dzis jest mi wstyd..... zapatrzylam sie wsiebie bo przeciez to ja bylam chora , to mi sie zycie nalezy... kurwa.. po 2 miesiacach mojego zapatrzenia w siebie dowiaduje sie ze ona ma juz chemie , rokowania do dupy. Boze , byla u mnie3 dni temu. Pomagala mi robic golabki. Jezu...slowem nic nie powiedziala , usmiechnieta jak zawsze. Dzis spotkalam jej mame....,jedno znamie zamierza ja wykonczyc. Jezu....lekarze dali jej max rok. Wiecie ze nawet przed chwila przez tel nic mi nie wspomniala.. czuje sie podle , nie szukam wybaczenia ,nie chce zrozumienia. Jestem zdrowa , w remisji , a trace bliska mi osobe. Ludzie...patrzcie i pamietajcie o tych ktorzy sa z nami w trudnych chwilach. Boze , jestem samolub i wybacz mi