Nie kumam w ogóle jak można nie chcieć pracować i myśleć o rencie będąc po leczeniu bez powikłań. Jestem 3 lata w remisji i zasuwam w korporacji, czuję się świetnie, kondycję mam wyborną i chcę czuć się normalna, a nie jakaś chora i skreślona już na resztę życia.
Nie chodzilo mi o to żeby isc na rentę i nie pracować bo tez uważam ze lepiej być zdrowym . Ale zachorowalam na 3 roku licencjatu i na pewno pomoc finansowa z uczelni ktora mi sie nalezala bo mialam 3 stadium i nie bylam w stanie pracować a nie zostalam o tym poinformowana mimo ze wiedzieli ze jestem w takiej sytuacji. Dla mnie to nie jest jakas obelga dostać te nędzne 600 zl renty socialnej po tak ciężkiej chorobie zeby stanac na nogi i potem wrócić do pracy. Bo ja np wpadlam najprawdopodobniej w ta chorobe mając 2 pracę i studia dzienne. I jest to na pewno bardziej uczciwe niz wyłudzanie stypendium socjalnych czy renty rodzinne osoby które mogą pracowac i nadal sa na utrzymaniu rodzicow. Poza tym nie ma co sie oszukiwac nie kazdy ma bogatych rodzicow a te srodki i renta i stypendium na pewno nam sie przydadzą. Takie jest moja zdanie.
Ja na poczatku ttafilam na forum i szukalam miedzy innymi informacji o fundacji pp zeby zalozyc subkonto na 1%. W jednym z postow przeczytalam jak to "napietnowano" taka osobe - bo przeciez leczenie jest za darmo !!!! Pomimo, ze faktycznie mialam leczenie za darmo, szpital pod domem, postanowilam wykorzystac wszystko ! Zalozylam konto w fundacji, do kilku napisalam o pomoc, zapomogi z pracy, ze szkoly, grupa inwalidzka ! Wtedy te pieniadze nie byly mi potrzebne ale jakos podswiadomie czulam sie lepiej majac je odlozone.
Obecnie lecze sie az w Krakowie i jeden wyjazd kosztuje mnie 350 zl !! W samym tylko grudniu wydalam 1300 zl !!
Jestem zdania, ze skoro dopadla mnie choroba to wykorzystuje jej wszystkie jej wszystkie plusy. Obecnie jestem na zasilku rehabilitacyjnym i muslalam ze na tym sie zakonczy, ale niestety juz wiem ze renta mnie nie ominie :-( jak wyzdrowieje to z niej tez postaram sie wyciagnac plusy :-)