rodzynka
11.02.2015 09:15
O 18:25, dnia 2015-02-10 Zed napisał(-a):
Po dzisiejszym wizycie usłyszałem, że czeka mnie beacopp...
Jak trochę o tym więcej poczytałem to mnie wszystkie siły opuściły. ABVD ledwo przeżyłem (aczkolwiek z włosami, choć przerzedzonymi) a co dopiero coś jeszcze mocniejszego...
Nie wiem, czy to będzie dla Ciebie jakieś pocieszenie, ale... BEACOPP to faktycznie jest torpeda w porównaniu z ABVD, ale jeśli idzie o odczuwanie i samopoczucie, to jest NIEPORÓWNYWALNIE łagodniejsza!!!! Miałam to i to. Przy beacoppie wszystko było ok, żadnych mdłości, bólu, tylko już przy trzecim miałam anemię, więc byłam zmęczona. A ABVD - o mamo, znosiłam fatalnie. Dakarbazyna dała mi popalić - jak i pewnie większości osób. Więc jeśli idzie o samo "odczuwanie" chemii, to naprawdę nie bój się beacoppa. Fakt, że po kilku cyklach są kwiatki typu bezpłodność, ale tutaj zdrowie wymaga poświęceń. Uszy do góry :)