Beta62
06.03.2006 19:20
Witam. Nie ja jestem chora, ale u mojej mamy dopiero co zdiagnozowano ziarnice złośliwą. Po 5 miesiącach poszukiwań... Lekarze wymyślali już najróżniejsze dziwy, poprzez choroby nerek, wątroby, nawet toczeń itp. Juz nie pamiętam dokładnie tego wszystkiego. Mama ma 66 lat i jest juz 15 lat po mastektomii piersi, a w następstwie przeszła chemioterapię. Nastapiła całkowita remisja. Co do obecnych objawów, to głównie noce poty i osłabienie oraz stan podgoraczkowy. Same węzły chłonne nie są powiększone, przynajmniej prócz tych w jamie brzusznej. No i schudła jakieś 8 kg w ciagu tego czasu. Wracając do samych lekarzy, to na tomografii komputerowej nie "udało" im się zauważyć powiększonego węzła chłonnego, albo nie do końca byli tego pewni, w każdym razie wysłali mamę (na odczepkę) na biopsję cienkoigłową tego węzła. Niestety to badanie nic nie wykazało. Zatem badania znów ruszyły w bardziej nieokreślonym kierunku. Może powtórzyć biopsję, a moze otworzyć jamę brzuszną?? Stanęło na tym, że wykonano jeszcze jedna biopsję tym razem gruboigłową. Jeśliby to nie wyszło, wtedy czekałby mamę zabieg otwarcia jamy brzusznej. No i tym razem wyszło.... Ziarnica złośliwa. Na razie tyko tyle moge powiedzieć bo mama jeszcze jest przed badaniami, które określą dokładnie jaki to typ, jaki stopień zaawansowania itp. Lekarze mówią, że nalezy się cieszyć, że to nie nawrót tamtej choroby. Ale jak Cię nie kiljem to pałą.... Zatem na razie czekamy