invisiblex
08.10.2014 19:47
Zastanawiam się czy ja je po prostu wymacałam i już dokładnie wiem gdzie i jak dotknąć żeby je poczuć, czy może nawet nieco obrzękły od ciągłego dotykania, czy coś z nimi nie tak. Czy może to są jakieś zwłóknienia, bo od kilku miesięcy się raczej nie powiększają, jeśli dobrze zaobserwowałam. Czy może to z powodu tego że mam wrażliwe gardło i łatwo o podrażnienie i infekcję?
Odnośnie innych objawów mogących wskazywać ziarnicę to nie mam nocnych potów, nie chudnę, nie mam duszności. Na początku mojej przygody z tymi węzłami miałam 'świąd' skóry i mam go teraz, ale mam wrażenie że to coś na tle nerwowym. Znaczy kiedy się tym zamartwiałam to zaczynało mnie swędzieć, co mnie stresowało jeszcze bardziej, a to sprawiało że swędziało jeszcze bardziej. Potem na kilka miesięcy uspokoiłam się, tylko został nawyk dotykania i nie zauważyłam żadnego nadzwyczajnego świądu. A teraz znów zaczęłam się martwić i znów swędzi... Do tego dość szybko się męczę, ale od zawsze chyba miałam słabą kondycję, więc nie wiem czy to ze sobą wiązać.
No więc, to chyba wszystko na ten temat. Nie wiem czy ktokolwiek będzie chciał czytać moje wypociny, ale byłoby miło gdyby ktoś odpowiedział, może coś mi się rozjaśni, uspokoi, albo wytłumaczy coś więcej, bo trochę wariuję, a jak wspomniałam do lekarza jest mi się trudno wybrać, choć wiem że powinnam.