Hope. W sumie to mnie pocieszylas, bo mialam bardzo podobnie. Wszystko swędziało, bolały kości tak, ze musiałam brać tabletki przeciwbólowe, nie miałam na nic siły. Nagle wszystko prawie przeszło. Nie wiem co myśleć. Kontrola za 2 tyg. Mowic, nie mówić...? Miewalam już takie stany a TK wychodzilo ok.
Pytanie do wszystkich dziewczyn, bo wiem, że u was były fałszywe alarmy: jak długo swędziało?
Ja się drapie od ponad dwóch tygodni już prawie bez przerwy.
Może to kwestia odporności, czuję, że się rozsypałam pod tym względem ostatnio.Może organizm tak dziwnie reaguje na osłabienie.
Ten brzuch mnie niepokoi bardzo. Mam wiele teorii na ten temat niestety, zwłaszcza gdy powiąże ten wątek ze swędzeniem.
Po tym wszystkim wiem jedno. Trzeba bardzo dbać o siebie pod każdym względem.Ciało to jednak delikatny twór jest.
Tymczasem od jutra biegam dalej po lekarzach, aż się dowiem o co idzie :)
Niech Wam tomografia wyjdzie bez zarzutu!
Mnie swędziało na maxa 3 tyg. Koszmar - głowa, ręce, nogi, wszystko... Byłam osłabiona, na nic nie miałam siły. Kości bolały tak, że bez tabletek nie wychodziłam z domu. W nocy budziłam się spocona i tak się wtedy stresowałam, że nie mogłam spać do rana, serce biło jak oszalałe. Pewnego dnia jak nagle przyszło tak poszło. Szyja czasem swędzi ale to nic przy tym co było. Po alkoholu czuję lekkie pulsowanie w uchu (w chorobie bardzo bolało mnie ucho). Wcześniejsze TK ok, teraz pewnie dostanę skierowanie i zrobię za miesiąc, dwa...
Ja sobie założyłam, że dopóki mi na papierze nie napiszą 'chora' to jestem zdrowa. Inaczej zwariuję.
Generalnie daleko mi do stanu sprzed choroby. Ciągle coś boli, swędzi, serce wali, nie mam siły itp Taki lajf ;) Powoli się z tym godzę (2 lata po leczeniu).
Trzymaj się.