Wróciłam, ale tylko na chwilę ;)
16.06.2014 13:28
Chciałabym się z Wami podzielić wątkiem emocjonalnym swojej choroby.
Nawrót przypłaciłam dramatycznym stanem depresyjnym. Mimo zaplanowanego leczenia, byłam przekonana o tym, że się nie uda. Niby dlaczego miałoby się udać cokolwiek, skoro niejako na moich oczach (grupy dyskusyjne, facebook, internet itd.) odchodzą ludzie ze znacznie łagodniejszym przebiegiem ziarnicy.
Przeszłam wszystkie dostępne chemie, cudem doprowadzona do niepełnej remisji przeszłam przeszczep. Nawrót po 2 latach. Szczęście w nieszczęściu, że mogłam w ramach darmowego programu otrzymać Adcetris. Pomógł, po kilku podaniach remisja. Teraz czekam na allo. Przeszczep od dawcy przeraża mnie, ale leczę się u jednych z najlepszych lekarzy w tym kraju i mają niezachwiane zdanie w kwestii. Zrobić go.
No ale do rzeczy …
Spotkania z psychologiem wyprowadziły mnie na prostą. Przełom w "leczeniu mojej głowy" i zupełnie nowe świeże podejście do "sprawy" dało mi CAŁKOWITE ODCIĘCIE SIĘ OD TEMATYKI ONKOLOGICZNEJ. Nie obserwowanie tragedii współbratymców i skupienie się na rzeczach codziennych, wyjazdach weekendowych, spotkaniach z rodziną, znajomymi, kinie, teatrze itd. dało mi poczucie normalności. Zajęłam się życiem, zamiast skupiać się na rychłej śmierci, chorobie i ewentualnym niepowodzeniu leczenia.
Nie wiem co będzie jutro. Nie wiem czy remisja się utrzyma. Nie wiem czy znajdą mi dawcę. Ale wiem, że chcę żyć na 100% i uśmiechać się jak najczęściej.
Uważam, że takie miejsca jak to - są potrzebne. Nie raz udało mi się tu otrzymać spodziewaną pomoc. Ale są momenty w życiu, kiedy trzeba się wyłączyć. Zaglądam tu pierwszy raz od 2 miesięcy i opuszczam Was na trochę znowu. Buziaki :)