Marcin
04.04.2014 21:42
OK. półtora tygodnia temu zauważyliśmy z żoną napuchniętą szyję u naszego 2,5 letniego dziecka po stronie lewej. W dotyku wyczułem dość dużych rozmaiarów węzeł chlonny - ruchomy, twardawy i bezbolesny. Po kilku dniach udaliśmy się do Pediatry, który przypsiał Nurofen i rutinocea oraz zlecił morfologię. W morfologii OB na granicy normy 8 i po 2 godzinach 18 CRP ok minialnie podyższone AST przy próbach wtrobowych - 42.5 (norma 38). Na własną rękę wykonałem także usg węzłów - po stronie lewej widoczne dwa powiększone węzły o wymiarach 22cm/1cm oraz 28cm/1,4cm. Po stronie prawej węzły odczynowe o wielkości do 1cm. Pediatra twierdzi że to nic poważnego, na wszelki wypadek dał skierowanie do poradni chorób zakaźnych, ponieważ synka ugryzł kiedyś w szyję kleszcz. Po ugryzieniu przeleczony był antybiotykiem a samo ugryzienie wystąpiło po stronie prawej. W poradni zakaźnej zlecono badania w kierunku toxoplazmozy, cytomegalii i boleriozy. Badnia robimy po niedzieli. Przypisano mu także abtybiotyk. Obaj lekarze twierdzą, że węzły są miękkie i ruchome oraz niebolesne a także, że usg nie wskazuje raczej na proces rozrostowy. Dodam, że syn nie gorączkuje, nie chudnie, bawi się normalnie. Przed pojawieniem się węzła przez ok tydzień miał intensywny kaszel, szczególnie nocny oraz w początkowej fazie katar. Nie stwierdzono jednak stanu zapalnego gardła. Moje pytanie - czy mimo wszytsko z tak dużymi węzłami udać się do onkologa?