Witajcie.
Moim problemem jest ciągły ból węzłów chłonnych, szczególnie obojczyki i szyja, ewentualnie jeszcze tył głowy. Dodam, że jest to tylko prawa strona. To, ile lekarzy zwiedziłem to tylko jeden Bóg wie, wszystkie możliwe badania są w porządku. Cierpię już tego powodu dobre 2 lata.
Nie chce pytać czy to ziarnica, czy chłoniak czy co innego.
Chciałem zapytać czy bóle węzłów, bez większego obrzęku mogą sugerować chorobę nowotworową?
Ziarnica to chłoniak;)
Masz inne niepokojące objawy, powiększone węzły?
Jakie badania były robione?
Teoretycznie węzły nowotworowe nie bolą.
Morfologia robiona miesiąc w miesiąc, w rozmazie ręcznym zawsze podwyższone monocyty do 11%. Poza tym, wszystko gra. Badali mnie już: hematolog, zakaźnik, onkolog, dermatolog, laryngolog, zmieniałem internistę. Zostały wykluczone: CMV, borelioza, mononukleoza, toksoplazmoza. Był pobrany wycinek ciękowigłowo, ale z pachwiny. Lekarz tłumaczył, że "jeśli w jednym coś jest to w sąsiednim pewnie też".. Miałem RTG, było w porządku. Nic z niego nie wyszło. Tymczasem noszę węzły powiększone z tyłu głowy, nad obojczykami i na karku lecz one bolą. Raz bardziej raz mniej. Różnie też z wielkością, raz małe, raz większe, przesuwają się, raz nie. Ogólnie rzecz biorąc z moimi jelitami jest nieciekawie - jakieś nadżerki w jelicie grubym, teraz doszedł jeszcze ropień w wyniku zapalenia. Zaczęło boleć jeszcze bardziej, cała prawa strona szyi i obojczyk. 2 lata tak cierpię, wszyscy mówią, że to nic, że jakby to był rak to już dawno bym kwiatki od spodu wąchał. I dlatego stąd moje pytanie: czy one MOGĄ boleć jak przy zapaleniu/przeziębieniu? Wszędzie, gdzie czytam jest napisane, że nie. Mimo to się martwię, bo te węzły dokuczają mi już tak długi czas.
Ze studiowania google pt. "chłoniaki" wiedziałem, że ziarnica to też chłoniak. Dam sobie węzły wyciąć, że pierwszy rok medycyny zaliczyłbym na 5. :)