Mam takie pytanie. Od lat leczę się na zaburzenia hipochondryczne. Tym razem przeżywam okres lęku przed chorobami układu chłonnego. Tak długo macałam swoją szyję aż coś na niej znalazłam. Lekko powiększony węzełek chłonny u dołu szyji, nie nad samym obojczukiem ale w dolnej, bocznej części szyji (internet powiedział mi, że to postcervical lymph nodes). Ma około jednego centrymetra długości, może nawet mniej, jest miękki, bardzo ruchomy i podłużny, ale nie boli. Tak jakby przelewa się pod palcem. Nie wiem od kiedy go mam, może od lat, ale znalazłam go kilka tygodni temu. Nie rośne, to na pewno. Tak go męczę paluchami, że boję się, ze od tego może się nie chciec zmniejszyć.
Uważacie, że powinnam się nim martwić? Czy jednak spać spokojnie skoro jest niewielki, miękki i ruchomy? Czy wszystkie ziarniczne węzły chłonne są twarde i nieruchome?
Z góry przeraszam za zawracanie Wam głowy, ale naprawdę potrzebuję jakiegoś potwierdzenia. Psychiatra zakazała mi ganiaż po lekarzach w kółko (zwykle skutkuje to zaraz znalazieniem nowej choroby) dlatego szukam pomocy tutaj.
I psychiatra ma rację;)