Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

Adcetris (SGN) - do tego przeszczep czy nie??

Autor: Lily • 03.02.2014 17:32 • 4 odpowiedzi

Lily

03.02.2014 17:32

Odpowiedz
Pytanie do wszystkich uczestnikow SGN, pobierajacych Adcetris.

Czy lekarze sugerowali Wam przeszczep od dawcy? Zakładajac, że autoprzeczep już przeszliście?

Słyszłam, że przeszczep od dawcy to duże ryzyko śmiertelności. Ja zaczynam teraz lek w ramach Sgn i już na starcie chcą abym myślała o przeszczepie...

Poradźcie coś błagam, bo jestem absolutnie przerażona :(((((

henry

04.02.2014 17:47

Odpowiedz

Mojej żonie lakrze w Niemczech zalecają trwa szukanie dawcy

Lily

05.02.2014 08:08

Odpowiedz
Po ile jest podaniach adcetris'a?
Uzyskała już remisję potrzebną do przeszczepu?
Jak znosi podawanie leku w ogóle?

Konsultowałam się z najlepszymi lekarzami w kraju. Dostałam dwa scenariusze. 1. lajtowo i krótki - czyli adcetris i życie stosunkowo krótsze bo nawroty po tym są stosunkowo często. Tylko ok 30% pacjentów otrzymuje trwałe wyniki leczenia. 2. Albo intensywnie ale długo - czyli hardkorowy przeszczep, który (zakładając że przeżyje) ma znacznie większe szanse na wyleczenie mnie trwale.

Najnowsze badania podobno wskazują na to, że przeszczep od dawcy pozbawia chemioodporności. Innymi słowy daje szansę na dalsze leczenie chemią.

henry

05.02.2014 21:09

Odpowiedz

O 09:08, dnia 2014-02-05 Lily napisał(-a):

Po ile jest podaniach adcetris'a?

Uzyskała już remisję potrzebną do przeszczepu?

Jak znosi podawanie leku w ogóle?

Jest po 5 podaniu, po 4 miała pet remisje jeszcze nie było, ale bardzo duzo znikneło.Narazie znosi dośc dobrze porównując wczesniejsze chemie. Tylko włosy jej sie mocno przerzedziły, i czesto łapie zapalenie pęcherza (podobno bez związku), oraz sennosc do dwóch dni po podaniu. CO do "lajtowego" leczenia to to co mówią lekarze jest napisane w "ulotce" lek jest krótko stosowany i w sumie tylko na podstawie grupy badanych wiadomo o nawrotach. Pozdrawiam

Lily

06.02.2014 06:24

Odpowiedz
Henry, trzymajcie się!
Ja na obecną chwilę staram się emocjonalnie przygotować do przeszczepu. To dla mnie bardzo trudne. Narazie jestem na etapie wyparcia. Ponieważ nie mam objawow choroby to nie przymuje do wiadomości że moj stan jest na tyle poważny, że muszę ryzykować życie idąc na przeszczep. Nierealne to wszystko...