Cassie
24.01.2014 20:05
Całe dzieciństwo miałam średnio powiększone węzły chłonne na szyi, przy tym nic innego co byłoby niepokojące.
2 lata temu trzy krotnie w odstępach po 4-6 miesięcy miałam problem z brzuchem, jelitami całym tamtejszym obrębem, nie mogłam jeść, bolało strasznie, schudłam, przypuszczali że to Crohn, jednak na badaniach został wykluczony i za 3cim razem kiedy dostałam taki "atak" lekarz stwierdził ze może to być chłoniak, na TK wyszedł jakiś guzek w brzuchu, wysłano mnie do onkologa, a on odesłał mnie na laparoskopie.
Laparoskopie zrobiono w odstępie 3 tyg od TK (kiedy już atak się skończył, zazwyczaj było to 2 tyg męczarni)i nie znaleziono nic.
Stwierdziłam że nic się nie dzieje i wyjechałam za granice.
1,5 roku temu węzły po lewej stronie strasznie się powiększyły, nigdy nie maleją bo antybiotykach, są zbite, ale niebolące i od tamtego czasu stopniowo mam coraz mniej siły, sporadyczne lecz mocne swędzenie kości piszczelowych, ciągłe bóle kostne stawowe mięśniowe, całego ciała, jeszcze pół roku temu jakoś mogłam to znosić ale w tym momencie jest tak źle że nie mogę już funkcjonować,mam 22 lata, a nie mam siły pracować, wychodzić ze znajomymi, do tego od jakiś 3 tygodni doszedł straszny ból obojczyków kręgosłupa węzłów po alkoholu który jest nie do wytrzymania.
Robiłam test ANA, wyszedł pozytywnie, w morfologi wszystko w normie.
Czuje się beznadziejnie,wpadłam na pomysł USG węzłów chłonnych. Czy to pomoże nakierować co może być nie tak?
Bo nie mam pojęcia gdzie udać się z tymi objawami i jakie badania zrobić, żeby nie zostać odesłaną z "kwitkiem".
Pozdrawiam, góry dziękuje za odpowiedzi