Aneta
10.01.2014 20:13
Moi Drodzy,
moj Tato(82 lata) ma zdiagnozowana ziarnice zlosliwa. Od momentu wystapienia wyraznych symptomow choroby do diagnozy minely dwa miesiace (dwa pobyty szpitalne). W tym tygodniu dowiedzialam sie w szpitalu, ze z uwagi na wiek i dodatkowe schorzenia (cukrzyca, problemy z krazeniem) musi byc leczony w sposob tzw. niestandardowy. Szpital zwrocil sie do ministerstwa o zgode na leczenie. Niestety lekarz w szpitalu nie chcial albo nie potrafil powiedzec nam, ile trwa rozpatrywanie wniosku. Moj Tato nie moze dluzej czekac, musi byc leczony od zaraz. Chcialam wylozyc pieniadze na leczenie z wlasnej kieszeni ale okazalo sie, ze nie jest to mozliwe. Dzis dzwonilam po NFZ, zeby dowiedziec sie jak moge przyspieszyc procedury, nikt nie potrafil mi jednak udzielic konkretnej informacji. Lekarze nie chca w ogole rozmawiac na ten temat.
Jestem zrozpaczona, bo widze, jak ojciec slabnie. Moze ktos z Was doradzi mi, co mam robic? Boje sie, ze wniosek zostanie odrzucony.
Dziesiec lat temu sama przeszlam chorobe nowotworowa (non-hodgkin), ale mieszkam za granica i chyba to uratowalo mi zycie. Diagnoze uzyskalam po tygodniu, od razu wykonano pierwsza chemie. To wlasnie lekarz namawial mnie do jak najszybszego podjecia leczenia. Moj tato czekal na wyniki biopsii prawie miesiac.Bede wdzieczna za kazda wskazowke.
Pozdrawiam Wszystkich
Aneta
moj Tato(82 lata) ma zdiagnozowana ziarnice zlosliwa. Od momentu wystapienia wyraznych symptomow choroby do diagnozy minely dwa miesiace (dwa pobyty szpitalne). W tym tygodniu dowiedzialam sie w szpitalu, ze z uwagi na wiek i dodatkowe schorzenia (cukrzyca, problemy z krazeniem) musi byc leczony w sposob tzw. niestandardowy. Szpital zwrocil sie do ministerstwa o zgode na leczenie. Niestety lekarz w szpitalu nie chcial albo nie potrafil powiedzec nam, ile trwa rozpatrywanie wniosku. Moj Tato nie moze dluzej czekac, musi byc leczony od zaraz. Chcialam wylozyc pieniadze na leczenie z wlasnej kieszeni ale okazalo sie, ze nie jest to mozliwe. Dzis dzwonilam po NFZ, zeby dowiedziec sie jak moge przyspieszyc procedury, nikt nie potrafil mi jednak udzielic konkretnej informacji. Lekarze nie chca w ogole rozmawiac na ten temat.
Jestem zrozpaczona, bo widze, jak ojciec slabnie. Moze ktos z Was doradzi mi, co mam robic? Boje sie, ze wniosek zostanie odrzucony.
Dziesiec lat temu sama przeszlam chorobe nowotworowa (non-hodgkin), ale mieszkam za granica i chyba to uratowalo mi zycie. Diagnoze uzyskalam po tygodniu, od razu wykonano pierwsza chemie. To wlasnie lekarz namawial mnie do jak najszybszego podjecia leczenia. Moj tato czekal na wyniki biopsii prawie miesiac.Bede wdzieczna za kazda wskazowke.
Pozdrawiam Wszystkich
Aneta