Witajcie Dziewczyny,u nas jakoś leci...dzisiaj mija 72 dzień po przeszczepie.Stan zdrowia jest taki sam,jak po wyjsciu ze szpitala,czyli dalej bardzo słaby.
Od paru dni przeziębiony,powiemy o tym lekarzowi na wtorkowej wizycie,oby sie nie rozchorował...najważniejsze,ze nie ma gorączki.
Nie wiem co mam wam jeszcze napisać,każdy dzień jest taki sam,lekarz mówił,że po 100 dniach pobiorą mu ponownie szpik,i wówczas będzie wiadome czy przeszczep pomógł lub nie-STRASZNIE SIĘ BOJĘ.
Troszke nie pokoi mnie to,iż główa mu się zaczełą pocić podczas snu,jak pamietam taki był u niego objaw nawrotu,ale póki co nie myśle negatywnie.
Jeszcze ma straszne bóle nóg,i pieczenie w stopach,co sprawia problemy z chodzeniem...lekarz mówił,ze to skutki przeszczepu...hmmm.
To tyle,a więc nie jest najgorzej,ale dalej wszystko stoi w miejscu.Dostał zaświadczenie o stopniu niepełnosprawności,100procent.A tak z innej beczki,dużo czytam na temat chorób,najwięcej o chorobach nowotworowych,wirusowych,grzybiczych.Tyle osób choruje na raka,ze sama w fobie jakąs wpadłam...ale nie szkodzi,słuchajcie czytałam o roślinie-La pacho-ponoć ma bardzo dobre działanie,musicie sobie poczytać o niej,w forum niemieckim przed zamowieniem,opinie ludzi tez były bardzo zadowalające,wiec bede testowala na sobie i na mojej połówce,dam znac o skutkach,to taka ciekawostka dla was.
Napiszcie dziewczyny,jak wy się czujecie,co tam u was?Buziaki IZA