Ziarnica.pl
← Wróć do działu Chemioterapia
Chemioterapia

zamrożenie komórek jajowych

Autor: Oysyo • 28.08.2013 18:20 • 5 odpowiedzi

Oysyo

28.08.2013 18:20

Odpowiedz

Jestem w trakcie ESHAP a wczoraj miałam konsultacje w WIM, gdzie dowiedziałam się że po przeszczepie bezpłodność gwarantowana. Strasznie się zdołowałam, co prawda jeszcze nawet nie jestem zdrowa ale myśląc do przodu to taka perspektywa nie napawa optymizmem...skontaktowałam się z kilkoma klinikami zajmującymi się mrożeniem jajeczek i jedna z nich powiedziała, że może spróbować wystymulować mnie estrogenem i zebrać to co się da, kazali jednak przynieść od onkologa informację na pismie, że mogę przyjmować estrogen...co o tym myślicie? czy to w ogóle ma sens? czy jeśli nawet udałoby się to czy jajeczka nie będą uszkodzone? ktoś może ma doświadczenie w temacie?

beata79

28.08.2013 19:27

Odpowiedz

Nie jest to prawdą, że 100% kobiet po przeszczepie jest bezpłodnych. Wystarczy, że przeanalizujesz to forum, tutaj jest opisanych kilka przypadków zdrowych dzieci urodzonych przez kobiety po przeszczepie. Ja sama jestem 1,5 roku po auto i w 10 miesięcy po przeszczepie zaczęłam miesiączkować.

Ewa

28.08.2013 19:45

Odpowiedz

O 20:20, dnia 2013-08-28 Oysyo napisał(-a):

Jestem w trakcie ESHAP a wczoraj miałam konsultacje w WIM, gdzie dowiedziałam się że po przeszczepie bezpłodność gwarantowana. Strasznie się zdołowałam, co prawda jeszcze nawet nie jestem zdrowa ale myśląc do przodu to taka perspektywa nie napawa optymizmem...skontaktowałam się z kilkoma klinikami zajmującymi się mrożeniem jajeczek i jedna z nich powiedziała, że może spróbować wystymulować mnie estrogenem i zebrać to co się da, kazali jednak przynieść od onkologa informację na pismie, że mogę przyjmować estrogen...co o tym myślicie? czy to w ogóle ma sens? czy jeśli nawet udałoby się to czy jajeczka nie będą uszkodzone? ktoś może ma doświadczenie w temacie?

W Norwegii przed rozpoczeciem leczenia pierwszej linii proponuje sie kobietom pobranie i zamrozenie tkanki jajnika ( nie samego jajeczka- bo ponoc przeszczep tkanki daje wieksze szanse niz zamrozenie nie zaplodnionego jajeczka), ale daja do zrozumienia, ze to jest metoda nowa i bez gwarancji powodzenia.

mm.

26.10.2013 20:29

Odpowiedz

U mnie została zdiagnozowana ziarnica w ubiegły piątek. Wcześniej, w związku z podejrzeniami choroby, trafiłam do jednej z warszawskich klinik i pobrano mi w ubiegły czwartek (a więc jeszcze przed ostateczną diagnozą) kilka komórek jajowych. Nikt nie wymagał ode mnie żadnych zaświadczeń, jedynie wyniki badań. Wstrzyknęłam sobie jednokrotnie hormon (Ovitrelle) 36 godzin przed zabiegiem i tyle. Wiele osób, z którymi rozmawiam, w tym lekarze, zwracają uwagę, że płodność potrafi wrócić i w wielu przypadkach z zajściem w ciążę nie ma po chemii większych problemów.

mm.

26.10.2013 20:35

Odpowiedz

Dodam jeszcze, że w rozmowie z lekarzem w tej klinice dowiedziałam się, że jest bardzo mała szansa, że komórki jajowe uszkodzą się w trakcie witryfikacji, choć zawsze takie ryzyko istnieje. Ten sam lekarz przekonywał mnie przy tym o dużej szansie powrotu płodności po leczeniu, przy czym zwracał uwagę, że sam zabieg daje komfort psychiczny polegający na świadomości zabezpieczenia się na przyszłość, co pozytywnie wpływa to na podejście do leczenia.

Tilia

27.10.2013 18:51

Odpowiedz

O 20:20, dnia 2013-08-28 Oysyo napisał(-a):

Jestem w trakcie ESHAP a wczoraj miałam konsultacje w WIM, gdzie dowiedziałam się że po przeszczepie bezpłodność gwarantowana. Strasznie się zdołowałam, co prawda jeszcze nawet nie jestem zdrowa ale myśląc do przodu to taka perspektywa nie napawa optymizmem...skontaktowałam się z kilkoma klinikami zajmującymi się mrożeniem jajeczek i jedna z nich powiedziała, że może spróbować wystymulować mnie estrogenem i zebrać to co się da, kazali jednak przynieść od onkologa informację na pismie, że mogę przyjmować estrogen...co o tym myślicie? czy to w ogóle ma sens? czy jeśli nawet udałoby się to czy jajeczka nie będą uszkodzone? ktoś może ma doświadczenie w temacie?

Lekarze zawsze sprzedają nam najgorszą wersję. Mi od początku mówili, że włosy NA PEWNO wypadną a nie wypadły ;) . Generalnie bezpłodność jest bardzo możliwa ale wcale nie przesądzona. Jeśli masz możliwość zabezpieczenia się czyli zamrożenia kilku jajeczek to może warto spróbować. Wtedy nie będziesz się martwiła o leczenie i chęć posiadania potomstwa, bo jajeczka będą bezpiecznie czekać. Uszkodzone raczej nie będą - to obecnie bardzo populara procedura w klinikach niepłodności. Trzymaj się o rób to, co zapewni Ci maksimum spokoju w trakcie leczenia.