Witam ponownie po rocznej przerwie, około rok pojawiły się u mnie pierwsze symptomy nawrotu ziarnicy (pierwsze zachorowanie 1994, nawrót 2009 i obecnie). Po 5 operacjach – wycięcie powiększonych węzłów z różnych części ciała poddawano je badaniom hist-pat – w moim przypadku ziarnica zawsze (także i teraz) przebiega bez specjalnych objawów (poza powiększaniem się powoli węzłów chłonnych – obecnie największe 25 mm i przez około rok wiele się nie powiększyły). Badania hist-pat poszczególnych węzłów wykluczały chorobę nowotworową, dopiero w ostatnim przypadku, po zebraniu wcześniejszych preparatów i porównaniu ich ze sobą lekarz stwierdził, że to jednak nawrót – początkowe stadium. Po konsultacji z lekarzem prowadzącym zaproponowano mi dwie opcje:
- z uwagi na brak objawów i bardzo powolne zmiany w organizmie – można jedynie kontrolować przebieg choroby i podejmować leczenie dopiero w przypadku zaostrzenia choroby
- oraz druga opcja – leczenie – chemioterapia – zgodnie z info od lekarza zagrażająca życiu, po której nastąpi pobranie komórek do przeszczepu i przeszczep szpiku – jak wiadomo z tym też związane jest spore zagrożenie (leczenie chemioterapia zostanie podjęte wyłącznie w przypadku zdecydowania się na przeszczep).
Z uwagi na moje dobre samopoczucie, wiek 60 lat – stoję przed bardzo trudną decyzją – czekać i liczyć, że choroba będzie się rozwijać bardzo powoli (jak do tej pory); czy podjąć ryzykowną decyzję o kolejnym leczeniu i przeszczepie szpiku.
Zdaję sobie sprawę, że każdy przypadek jest inny, ale może niektórzy z szanownych forumowiczów mieli zbliżone przypadki – czy ktoś z Was decydował się na przeszczep w podobnym do mojego wieku, jak długo trwa powrót do zdrowia po takim przeszczepie (wiem, że pobyt w szpitalu to ok miesiąca, ale co dalej – po jakim czasie jest szansa na normalne życie. Byłbym wdzięczny za wszelkie pomocne opinie w podjęciu bardzo trudnej dla mnie decyzji.
Witaj. A co doradzał prof. Z? Ja bym jednak zdecydowała się na przeszczep. 60 lat to nie 80, ryzyko jakieś jest, ale jednak niewielkie, a po przeszczepie masz szansę na spokojne długie życie. Czekać na zaostrzenie choroby....hm...ja bym chyba tego nie wytrzymała. Jeżeli masz zdrowe serce i płuca (te dwa organy chyba najbardziej cierpią w czasie chemii) to moim zdaniem przeszczep jest dobrym wyjściem. Ludzie wracają do normalnego życia ok. pół roku po przeszczepie, miesiąc w szpitalu, potem dobrze jednak być troszkę w domu.