Nasza "kochana" ZZ umie zaskoczyć nawet lekarzy.
Nie szukaj jej u siebie, nie szukaj u dziecka.
Równie dobrze powinnaś unikać samochodów, bo statystycznie więcej osób umiera w wypadkach niż na ZZ.
Warto też nie wychodzić z domu, w końcu zdarzają się napady i morderstwa.
Wiem że to mocno zabrzmiało (i zgryźliwie) ale to może Ci uświadomić że nie da się zapobiec wszystkim niebezpieczeństwom. A usiłowanie tego może skończyć się wizytą w takim domu gdzie drzwi nie mają klamek.
3maj się mocno.
Dzięki za słowa. Masz całkowitą rację.
Będę się starać nie myśleś o tym tylko nie daje mi spokoju dlaczego chorują ludzie młodzi a ZZ rozwija się bez większych objawów tzn. objawy są ale różne i podobne do innych chorób. W to co piszecie trudno uwierzyć.Dobre samopoczucie, świetna kondycja a tu nagle choroba. W mojej świadiomości sięto nie mieści.
Pozdrawiam.
Zajrzyj do działu "Ziarnica", tekst "Nasza ZZ".
Ja do lekarza trafiłem prosto z zawodów sportowych.
Dwa dni grania w siatkówkę, miałem super kondycję, doskonałe zdrowie.
Tymczasem ZZ po cichu dobierała się do mnie od 2 lat.
I nikt nie wiedział.
Uratował mnie przypadek, badania kontrolne do pracy.
I nagle przyszło załamanie kondycji, OB poleciało do góry.
Zaraza się ujawniła, ona tak potrafi. Najpierw po mału i po cichu, tworzy sobie przyczółek (grono w śródpiersiu 11 x 7 cm), potem frontalny atak.
Jest jednym z bardziej zajadłych nowotworów. Choć w miarę dobrze poznana, potrafi zaskoczyć.
Czasem bardzo szybko uodparnia się na cytostatyki.
Czasem (znam taki przypadek) dojdzie do stadium IV, siądzie na kościach a i tak się nie ujawni.
Piszę nie po to żeby straszyć, pomimo wszystko da się z nią walczyć. Ale wygrać w 100% prawie nigdy. Każdy, kto przeszedł ZZ jest "naznaczony" do końca życia.
Więc nie myśl o tym, bo tak się nie da żyć.
Nie każdy musi mieć ZZ.
Nie każdy nosi w sobie skazę w genach.
Trzymaj się zdrowo i nie panikuj, nie warto.