Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

WKU

Autor: fantomasz • 25.11.2005 15:55 • 2 odpowiedzi

fantomasz

25.11.2005 15:55

Odpowiedz
Ale dzisaj jestem zły na siebie i na wojskowych doktorow .
Zaczne od poczatku a wiec dzisaj wracam z Lublina poniewaz byłem tam w sprawie orzeczenia o mojej zdolnosci do słuzby wojskowej,oczywiscie nie zalatwilem wszystkich spraw na miejscu ,a wyobrazcie sobie gdzie mnie wysłali na badania?? Juz mowie do wojskowego szpitala a tu najlepsze- oddział "chorob zakaznych" co za idioci bezmyslnosc nie zna granic czy co?Ale jestem zły na siebie i to najbardzie na siebie,dlaczego nie odmowiłem? poszedłem na ten oddział przeciez tam mogłem złapac jakies choróbsko.Prawda? Dohtor cisnienie zmierzył, osłuchał pieczatka Swoja podbił kartke papieru i tyle.
-no jest juz pan wolny
-.-aha dziekuje dowidzenia
.Po badaniu dopiero dotarło do mnie co ja tu robie do cholery?Poprosiłem o dezynfekcje rak ;)bo tyle do głowy przyszło i jak najszybciej opusciłem oddział.Wpadłem w Pozniej musiałem sie z to upragniona pieczatka stawic w miejscu gdzie byłem na poczatku mojej wizyty czyli rozwine skrót-"Terenowa Wojskowa Komisja Lekarska" Wydane orzeczenie Kategoria 'E'
Jestem juz w domu i dalej nie moge uwierzyc ze ja tam poszedłem :|
Oby to była moja paranoja.Przeciez ja zdrowy mam byc tak ma być i juz ;)

baldi

25.11.2005 16:01

Odpowiedz
taka jest prawda, podobna procedure ja przechodzilem 6 lat temu.

wojsko nie uwierzylo w moje papiery, wiec wyslali mnie do lekarza swojego.. ten mnie przyjal bez kolejki (bo wiekszosc jego "pacjentow" to sciemniacze do Poradni Zdrowia Psychicznego), stwierdzil, ze pewnie wolalbym byc zdrowy i isc do wojska, napisal swoje i dopiero z jego papierami moglem wrocic do WKU z tekstem (a nie mowilem?) i dostac upragnione "E" ;)

fantomasz

25.11.2005 16:17

Odpowiedz

O 17:01, dnia 2005-11-25 Baldi napisał(-a):

taka jest prawda, podobna procedure ja przechodzilem 6 lat temu.

i dopiero z jego papierami moglem wrocic do WKU z tekstem (a nie mowilem?) i dostac upragnione "E" ;)

To u mnie jeszcze smieszniej było ten lekarz w szpitalu co byłem nic nie wiedział o mojej chorobie a w karte wpisał ze jestem zdrowy.To ja poszedłem do "TKWL" a tam, sie drze na mnie goscio w białym fartuchu

-dlaczego pan nie powiedział doktorowi o chorobie swojej

-.-zdawało mi sie to oczywiste

-w karcie jest napisane ze jest pan zdrowy

-.-chore to jest pomyslałem sobie

-.-i co w zwiazku z tym musze sie znowu udac do szpitala?

-nie sam wpisze pod spodem o panskiej chorobie

wychodzi na to ze potrzebowali chyba pieczatki kogos kto przed nazwiskiem ma wpisane DR.???

Sam juz nie wiem o co chodzi :|