Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

świąd, krosty - wznowa czy dermatolog

Autor: rodzynka • 04.01.2013 08:56 • 13 odpowiedzi

rodzynka

04.01.2013 08:56

Odpowiedz
Niedawno skonczyłam radioterapię, następny PET w marcu/kwietniu. Wiem, że wiele osób swędzi skóra i są zdrowe. Bo przesuszona, bo pewnie też na tle nerwowym itp.

Mnie też swędzi i odchodzę od zmysłów. Zaczęło się jakiś tydzień temu. Swędzi m.in. w pachwinach, drapię, robią się jakieś poziome placki i to dalej swędzi. Następnie swędzą dłonie - na palcach robią się takie same krosty, jak wcześniej, przed diagnozą. Do tego dochodzi coś, co dobrze znam - wystarczy że się gdzieś zadrapię, albo uciśnie mnie bielizna czy pasek od spodni - już swędzi i puchnie.
Przed leczeniem miałam tak przez prawie dwa lata, do tego zwykły świąd całej skóry - bez krost, po prostu codziennie się drapałam wszędzie. Na szczęście nie do krwi. Teraz tego nie ma, są tylko dolegliwości, o których pisałam wyżej.
Podczas chemioterapii wszystko ustało. To było cudowne uczucie - nic mnie nie swędziało.

Pytanie jest takie - co sądzicie - powinnam iść do hematologa i powiedzieć mu o tym, czy raczej do dermatologa - bo przecież to może być cokolwiek - przy obniżonej odporności nawet grzybica lub inne dolegliwości stricte dermatologiczne.

Czy kiedy Wy się drapaliście, to też mieliście bąble i krosty, czy nie?

Zaraz osiwieję... Tzn już osiwiałam chyba, bo to co mi rośnie na głowie i tak jest białe :-/

Asowa

04.01.2013 09:02

Odpowiedz
Jak pojawiają się zmiany skórne to do porządnego dermatologa.
Ja jestem prawie 3 lata po chemii, radio nie miałam, skóra swędzi mnie do tej pory, szczególnie nogi i ręce.
Onkolog powiedział, że tak może być, wyniki w normie.

ona

04.01.2013 09:05

Odpowiedz

O 09:56, dnia 2013-01-04 Rodzynka napisał(-a):

Niedawno skonczyłam radioterapię, następny PET w marcu/kwietniu. Wiem, że wiele osób swędzi skóra i są zdrowe. Bo przesuszona, bo pewnie też na tle nerwowym itp.

Mnie też swędzi i odchodzę od zmysłów. Zaczęło się jakiś tydzień temu. Swędzi m.in. w pachwinach, drapię, robią się jakieś poziome placki i to dalej swędzi. Następnie swędzą dłonie - na palcach robią się takie same krosty, jak wcześniej, przed diagnozą. Do tego dochodzi coś, co dobrze znam - wystarczy że się gdzieś zadrapię, albo uciśnie mnie bielizna czy pasek od spodni - już swędzi i puchnie.

Przed leczeniem miałam tak przez prawie dwa lata, do tego zwykły świąd całej skóry - bez krost, po prostu codziennie się drapałam wszędzie. Na szczęście nie do krwi. Teraz tego nie ma, są tylko dolegliwości, o których pisałam wyżej.

Podczas chemioterapii wszystko ustało. To było cudowne uczucie - nic mnie nie swędziało.

Pytanie jest takie - co sądzicie - powinnam iść do hematologa i powiedzieć mu o tym, czy raczej do dermatologa - bo przecież to może być cokolwiek - przy obniżonej odporności nawet grzybica lub inne dolegliwości stricte dermatologiczne.

Czy kiedy Wy się drapaliście, to też mieliście bąble i krosty, czy nie?

Zaraz osiwieję... Tzn już osiwiałam chyba, bo to co mi rośnie na głowie i tak jest białe :-/

Świąd skóry w remisji abolutnie nie musi oznaczać nawrotu choroby ,ja sama drapałam i nadal drapię bedac wiele lat po leczeniu. Oczywiście podczas badan kontrolnych poinformuj o tym lekarza,jednak jesli nie ma innych dolegliwosci, nie masz powiekszonych wezłow chłonnych ,wyniki badan nie wskazuja na nawrót choroby, nie ma sie czym przejmować.

gizmo

04.01.2013 10:39

Odpowiedz

Ja też miałam straszny świąd po leczeniu. Onkolog potwierdził, że do około 1-1.5 będzie "wychodzić" chemia i takie reakcje skórne jak najbardziej mogą sie zdarzać. Teraz mi przeszło, ale pierwszy rok był ciężki:) co jakis czas pojawiają mi się malutkie pojedyncze krostki i one też swędzą, dzieje się to w róznych okresach i nie ma związku z porą roku. Spokojnie więc:)

rodzynka

04.01.2013 13:54

Odpowiedz

Dzięki. Na wszelki wypadek kupiłam sobie clotrimazolum i będę smarować.

Nessa

04.01.2013 14:46

Odpowiedz

ja miałam swędzawkę jakiś miesiąc po skończeniu radio. U mnie były swędzące grudki. Samo przeszło. Normalnie już byłam pewna, że to jakiś świerzb haha.

rodzynka

04.01.2013 18:12

Odpowiedz

Nessa, a gdzie Cię swędziało - bo mnie całe ciało, miejsca naświetlane jakoś nieszczególnie.

Karina

04.01.2013 19:37

Odpowiedz
Ja ma trzeci nawrot choroby. Przy kazdym nawrocie mialam swedzenie, szczegolnie w okolicach szyji, pach i nog. W sierpniu skonczylam radioterapie i juz po miesiacu swedzenie wrocilo, na dodatek wyskakiwala mi drobna wysypka w miejscu, w ktorym swedzialo. Najgorzej nasilalo sie to, gdy sie rozgrzalam, np. odcza goracej kapieli. Okazalo sie ze to kolejny nawrot (ani chemia ani radioterapia nie pomogly). Przygotowuja mnie teraz do przeszczepu. Nie strasze Cie specjalnie, bo moze to tylko cos dermatologicznego. Bazujac jednak na moich wlasnych doswiadczeniach, gdy tylko zaczyna sie u mnie swedzenie w taki sposob, jak przy typowej ziarnicy, to juz wiem co to oznacza.
Pozdrawiam

Karina

04.01.2013 19:43

Odpowiedz

Wracajac jeszcze do krostek na dloniach. To mialam to samo co Ty, a u nikogo innego z tym samym objawem nie spotkalam sie wczesniej. Mialam je szczegolnie miedzy palcami, malutkie, czerwone i bardzo swedzace. Moj hematolog na poczatku jak je zobaczyl, powiedzial, ze gdyby nie wiedzial co mi jest, to pomyslalby, ze to jakis swierzb lub egzema. Po pierwszej chemii krostki jak gdyby nigdy nic zniknely!

Rodzynka

04.01.2013 20:19

Odpowiedz
Oj tak, między palcami, drobniutkie bardzo i raczej przezroczyste niż czerwone. Za to swędzą obłędnie, kilka mi się już pojawiło. I takie same miałam przed chemią, po pierwszej zniknęły. A na reszcie ciała mam większe krosty i placki. Z drugiej strony - skórę mam mocno przesuszoną.

Jak nie pomoże maść przeciwgrzybiczna (w jednym miejscu wysypka zeszła), to po niedzieli zadzwonię do lekarza i zapytam, co robić. Teraz i tak nie mogę mieć PETa, bo po radioterapii wszystko by świeciło.

Mam ponadto dziwny kaszel. Niektóre osoby piszą o kaszlu, który pojawił się razem z chorobą. Ja nie kaszlałam, ale teraz mnie męczy - przy głębszym oddechu mam jakby łaskotanie w przełyku i automatycznie kaszlę. Temperatura 36,5. Może to skutki radio, może zwykła infekcja, może coś z zz. Cholera wie. Czekam do przyszłego tygodnia i porozmawiam z lekarzem.

Karina, gdzie się leczysz? I kiedy przeszczep?

Gizmo

05.01.2013 10:26

Odpowiedz

Wiecie co ja mam te same krostki o których piszecie co jakis czas i już 5 tomograf z rzędu potwierdza remisje. Nie jest regułą, że to zawsze wznowa. Ja ze swojego doświadczenia moge napisać przeciwnie do Kariny, więc nie ma co się od razu strresować. Przed leczeniem miałam niesamowity świąd, włóczyłam się po dermatologach i drapałam do krwi. Teraz też mam swędzenia skóry, ale one wcale nie wiążą się z nawrotem:)

Nessa

05.01.2013 12:26

Odpowiedz

O 11:26, dnia 2013-01-05 Gizmo napisał(-a):

Wiecie co ja mam te same krostki o których piszecie co jakis czas i już 5 tomograf z rzędu potwierdza remisje. Nie jest regułą, że to zawsze wznowa. Ja ze swojego doświadczenia moge napisać przeciwnie do Kariny, więc nie ma co się od razu strresować. Przed leczeniem miałam niesamowity świąd, włóczyłam się po dermatologach i drapałam do krwi. Teraz też mam swędzenia skóry, ale one wcale nie wiążą się z nawrotem:)

moje krostki też były blade, ale swędziały przeraźliwie. Były na dłoniach, biodrach, pod kolanami. Zniknęły same i do tej pory nigdy czegoś takiego nie miałam już

Karina

05.01.2013 21:17

Odpowiedz

Lecze sie w Londynie i tu zostalam zdagnozowana po raz pierwszy 3 i pol roku temu. 21 i 22 stycznia mam miec pobierane komorki do przeszczepu, sam przeszczep w marcu. PET 3 miesiace po radioterapii swiecil i dla pewnosci powtorzyli mi go 4,5 miesiaca po radio. Dodam, ze na radioterapie szam majac remisje.

rodzynka

07.01.2013 19:42

Odpowiedz
Wczoraj wieczorem pojechałam na SOR do szpitala Rydygiera, bo do kaszlu doszła temperatura powyżej 39 stopni. Okazało się, że wyniki ok, nie ma płynu w płucach, tylko crp jest podwyższone. Na wszelki wypadek dostałam antybiotyk, ale poza infekcją mogą to być też skutki radioterapii, którą zakończyłam ok. 2 tygodni temu.

Konsultował mnie hematolog. Przyszedł wysoki szczupły i łysawy lekarz w wieku ok. 50 lat. Powiedziałam mu o świądzie, powiedziałam, że mnie to niepokoi. A co on na to? Cytuję - "może ma pani świerzb". I poszedł. Zdążyłam mu podziękować za konsultacje i dodałam, że cieszę się,że nie jestem jego pacjentką. Zirytował mnie. Rozumiem, że ma do czynienia z chorymi na ZZ często i wysłuchuje takich pytań na okrągło, ale mógł rzucić okiem na mnie i powiedzieć coś sensownego. Wrrrr