Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

alkohol przed chemią

Autor: hop • 02.11.2012 11:24 • 13 odpowiedzi

hop

02.11.2012 11:24

Odpowiedz

Witam, niestety wszystko wskazuje ze mam ZZ, dzisiaj pobrali mi wezel chłonny do badania, w poniedzialek wyniki, mam pytaniem, czy przed wynikami mogę się po prostu napić?:) Wiem że w poniedzialek moge uslyszec maly wyrok.

rodzynka

02.11.2012 11:46

Odpowiedz

O 12:24, dnia 2012-11-02 hop napisał(-a):

czy przed wynikami mogę się po prostu napić?:) Wiem że w poniedzialek moge uslyszec maly wyrok.

A alkohol w czymś pomoże? ;-)

mabiel

02.11.2012 13:29

Odpowiedz

O 12:24, dnia 2012-11-02 hop napisał(-a):

Witam, niestety wszystko wskazuje ze mam ZZ, dzisiaj pobrali mi wezel chłonny do badania, w poniedzialek wyniki, mam pytaniem, czy przed wynikami mogę się po prostu napić?:) Wiem że w poniedzialek moge uslyszec maly wyrok.

Pij i się nie przejmuj, byle byś do poniedziałku wytrzeźwiał. Ja jestem w trakcie leczenia i kilka razy zdarzało mi się pić alkohol wysokoprocentowy w znacznych ilościach :-)

Gizmo

02.11.2012 14:40

Odpowiedz
Ja też czasem miewałam takie wpadki, choć mi pani psycholog na oddziale onkologii powiedziała, że podczas leczenia lampka winka co jakiś czas nawet wskazana - na poprawę humoru, który również jest ważny podczas leczenia:)

P.S. zgadzam się co do przedmówcy, że alkohol problemów nie rozwiąże, więc w tym aspekcie stosowany jest bezsensu. Dla przyjemności jak najbardziej:)

hop

02.11.2012 15:35

Odpowiedz

nie chce chlac ze smutku. Tylko po prostu się zabawić. Nie wybrałem sobie tego dziadostwa, narazie czekam na wyniki ale mam zamiar dać rade. A jak ma sie alko, do rany na szyji po wycięciu węzła do badania? Żadnych leków narazie nie biorę.

Nessa

02.11.2012 15:51

Odpowiedz
ależ baw się!

Ja podczas całej chemii dość często piłam małą lampeczkę czerwonego wina. Wątroba żyje, ja tym bardziej. Nie powinno być przeciwwskazań przed leczeniem :)

hop

02.11.2012 15:56

Odpowiedz

O 16:51, dnia 2012-11-02 Nessa napisał(-a):

ależ baw się!

Ja podczas całej chemii dość często piłam małą lampeczkę czerwonego wina. Wątroba żyje, ja tym bardziej. Nie powinno być przeciwwskazań przed leczeniem :)

jak długo może trwać leczenie? sorki za dużą ilość pytań ale wole wiedzieć na co się szykować? Po strzale chemii długo człowiek dochodzi do siebie?

ala26

02.11.2012 16:09

Odpowiedz

Ja sobie raz w tyg.wypijam butelke piwa i zyje;)czasami jak zabaluje ze znajomymi to 3 piwka :)jestem w trakcie leczenia,po 10 wlewie.Mozna ponoc pic piwo ,wino a unikac tych mocniejszych trunkow czyli np,wodki.Pozdrawiam:)

rodzynka

02.11.2012 18:51

Odpowiedz

Cholerka, teraz to piszecie? To ja od 25 maja na trzeźwo żyję i tylko śnię o czerwonym winie :-/ Zaraz idę do nocnego po flaszkę ;-) Żeby tylko na lampce się skończyło...

O 16:56, dnia 2012-11-02 hop napisał(-a):

jak długo może trwać leczenie? sorki za dużą ilość pytań ale wole wiedzieć na co się szykować? Po strzale chemii długo człowiek dochodzi do siebie?

Wszystko zależy przede wszystkim od odpowiedzi guza na leczenie i szczęścia. I od zaawansowania choroby, odpowiednio dobranej chemii. Leczenie może trwać od pół roku do kilku lat.

hop

02.11.2012 20:57

Odpowiedz
Dziękuje za wszystkie odpowiedzi, do poniedziałku siedzę na szpilkach, później zobaczymy. Zawsze byłem typem imprezowicza, trudno będzie trzeba zmienić styl życia. Jak już tak was męczę,
-jak jest z fajkami?
-Czy możliwe, że papierosy wpłyneły na powstanie tego szajsu? (pale do alkoholu, czasami nie pale 2 tygodnie, a czasami zapale 1 papierosa dziennie)
-Jak ma się takie "okazyjne" palenie podczas leczenia?

Tak na marginesie jestem pod wrażeniem wsparcia ludzi na tym forum, ponieważ przeczytałem wiele wątków, gratulacje dla założycieli

INES

03.11.2012 08:57

Odpowiedz
Napić się możesz, owszem. Ale tak, aby z mega promilami nie iść na chemię. Jesli będziesz na mega kacu, to uroki chemioterapii dadzą Ci mocno z dupę ;)

Co do fajek - to zapomnij. Będziesz walczyć o życie, a papierosy to trucizna. Mi lekarz absolutnie zabronił moich "okazjonalnych" fajek.

Co do alkoholu (i innych używek koloru zielonego) trzeba zachować po prostu umiar. Ja miałam następujący cykl. Po chemii dochodziłam do siebie. Jak czułam się dobrze, to była impreza, owszem. Nawet potrafiłam butelkę winą ściągnąć na luzie. Następnie przed następnym wlewem, uspokajałam się. Przygotowywałam organizm do następnej bitwy.

Tak, oczywiście najlepiej jest nie imprezować w ogóle. Zdrowy tryb życia jest najważniejszy. Ale równie ważna jest równowaga psychiczna. Musiałam się przyzwyczaić że mój tryb życia się zmienia. Kiedyś teatr,kino, restauracje, puby, bale takie tam ;) ... ale podczas leczenia trzeba dbać o odporność. Wieczna walka aby białe były na dobrym poziomie, a najczęściej nie są - więc każde ryzyko dodatkowych zachorowań to duża nieodpowiedzialność.

Przeniosłam imprezowanie głównie do domu. Zbiorowiska typu teatry czy koncerty w ogóle odpuściłam na jakiś czas. Miałam tak ogromne wsparcie od rodziny i przyjaciół i jakoś nie brakowało mi tamtego stylu życia. Styl jest wtórny. Liczy się samo życie :)

Kaśku

05.11.2012 10:28

Odpowiedz

Pij i się nie przejmuj, byle byś do poniedziałku wytrzeźwiał. Ja jestem w trakcie leczenia i kilka razy zdarzało mi się pić alkohol wysokoprocentowy w znacznych ilościach :-)

To chyba niezbyt mądrze bo tak można sobie zafundować marskość wątroby.....już chemia baaaardzo obciąża wątrobę, a jeśli dodamy do tego alkohol............

mabiel

05.11.2012 10:58

Odpowiedz

O 11:28, dnia 2012-11-05 Kaśku napisał(-a):

Pij i się nie przejmuj, byle byś do poniedziałku wytrzeźwiał. Ja jestem w trakcie leczenia i kilka razy zdarzało mi się pić alkohol wysokoprocentowy w znacznych ilościach :-)

To chyba niezbyt mądrze bo tak można sobie zafundować marskość wątroby.....już chemia baaaardzo obciąża wątrobę, a jeśli dodamy do tego alkohol............

Generalnie to nie piję alkoholu, ale to było moje wesele, więc zrobiłem wyjątek. Zresztą mój lekarz pozwolił mi na alkohol, mówił tylko żeby nie więcej niż pół litra :-)

Kaśku

05.11.2012 12:03

Odpowiedz

Generalnie to nie piję alkoholu, ale to było moje wesele, więc zrobiłem wyjątek. Zresztą mój lekarz pozwolił mi na alkohol, mówił tylko żeby nie więcej niż pół litra :-)

Dziwny lekarz...mój to nawet zabronił tłustych i smażonych rzeczy...warzywa kazał gotować a nie jeść surowe....no, ale widocznie co kraj to obyczaj....no a co do wesela, to jasne że jednorazowo można przymknąć oko ;-)