Lena jeśli czujesz, że potrzebujesz leków umów się do psychiatry. Dobry psychiatra nie przypisze leków jeśli uzna, że nie są potrzebne. Uważam, że wspomaganie się w leczeniu farmakologią na "głowę" jest jak najbardziej uzasadnione. Twoja lepsza kondycja psychiczna pomoże w leczeniu.
Ja w trakcie leczenia potrzebowałam w którymś momencie leku, który pozwoliłby mi przetrwać chemię i był to Xanax - brany tylko w dniu wlewu i na wieczór przed, żeby zasnąć. Xanax to taki lek, który właśnie doraźnie świetnie spełnia swoją funkcję, ponieważ powoduje, że nie pamięta się za bardzo przykrych doznań, które nastąpiły po jego wzięciu.
Jeśli chodzi o antydepresanty, które bierze się stale to jest ich cała masa i do psychiatry należy decyzja, który u danego człowieka najlepiej się sprawdzi.
Pamiętaj również, że ten stan w którym teraz jesteś jest przejściowy. Jesteś w najtrudniejszym chyba momencie tej drogi, ale jak to zaakceptujesz będzie już z górki. Jest opisana naukowo cała droga jaką przechodzi się po takiej diagnozie. Podobna całkiem do drogi jaką przechodzi się w żałobie po śmierci kogoś bliskiego. To tak trochę jest, że tracimy coś bezpowrotnie i nie można tego przepracować w jednym dniu. Potrzeba czasu, ale nie wahaj się prosić o pomoc i wspomagać lekami.
Dziękuję Wam bardzo! Znam "psychologiczne etapy" przechodzenia przez tragedie, zaprzeczania i gniewu nie czuję, ale kompletne załamanie. Mam nadzieję, że pogodzenie przyjdzie w miarę szybko. Może jak ma się w domu kochającego męża/żonę, czuje bliskość, wsparcie to jest inaczej. Ja mam 37 lat, jestem rozwiedziona, nie mam dziecka...rodzice bardzo mnie wspierają, ale to nie to samo. Najgorsze są noce.
Nessa a jak to jest z tą chemią? Czemu właśnie w te dni musiałaś brać lek? Chodziłaś do pracy? Jak się czułaś? To był strach przed bólem? Wymioty?