Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

leczenie i bóle w śródpiersiu

Autor: rodzynka • 19.09.2012 15:31 • 11 odpowiedzi

rodzynka

19.09.2012 15:31

Odpowiedz
Nie spotkałam się z tym zagadnieniem, więc zakładam nowy temat. Jestem po 3 esk. BEACOPPach i ESHAPie, a w zeszłym tygodniu miałam zbiórkę komórek do ewentualnego autoprzeszczepu. Wczoraj pojechałam na PET, ale ze względu na stan zapalny po wkłuciu centralnym i objawy przeziębienia odesłano mnie do domu. I tak sobie siedzę w tym domu i już nie wiem, co jest faktem, a co wytworem mojej wyobraźni. Chodzi o to, że jak oddycham to mnie łupie w śródpiersiu, gdzie znajduje (lub znajdował) się guz (pierwotne wymiary 16x14x9 cm). I to dokładnie po prawej stronie, w miejscu chłoniaka. Wkręcam sobie, że pewnie urósł i znowu uciska wszystko po kolei. Co więcej - zepsuła się winda i musiałam dzisiaj wejść na 6 piętro - odniosłam wrażenie, że omal mi płuc nie rozerwało.

Pytanie - czy Wy (osoby z guzem w śródpiersiu) podczas leczenia też mieliście bóle w śródpiersiu? Jeśli tak, to co on oznacza? Wiem, że może się pojawić po czynnikach wzrostu, ale ostatni Neupogen wzięłam ponad tydzień temu, a on w odróżnieniu od Neulasty działa od razu, a nie z tygodniowym opóźnieniem.

Tak siedzę w tym domu i powoli mi coś siada na głowę, dzisiaj wyjątkowo przydałaby mi się chyba lobotomia :-(

Nessa

19.09.2012 16:44

Odpowiedz

miałam okropne bóle kiedy guz się rozpadał, potem też sporadycznie. Teraz w remisji też mnie czasem zaboli. Głównie bolą teraz te na szyi, ale to w klatce resztkowe też się potrafi obudzić.

ada26

19.09.2012 17:21

Odpowiedz

O 17:31, dnia 2012-09-19 rodzynka napisał(-a):

Nie spotkałam się z tym zagadnieniem, więc zakładam nowy temat. Jestem po 3 esk. BEACOPPach i ESHAPie, a w zeszłym tygodniu miałam zbiórkę komórek do ewentualnego autoprzeszczepu. Wczoraj pojechałam na PET, ale ze względu na stan zapalny po wkłuciu centralnym i objawy przeziębienia odesłano mnie do domu. I tak sobie siedzę w tym domu i już nie wiem, co jest faktem, a co wytworem mojej wyobraźni. Chodzi o to, że jak oddycham to mnie łupie w śródpiersiu, gdzie znajduje (lub znajdował) się guz (pierwotne wymiary 16x14x9 cm). I to dokładnie po prawej stronie, w miejscu chłoniaka. Wkręcam sobie, że pewnie urósł i znowu uciska wszystko po kolei. Co więcej - zepsuła się winda i musiałam dzisiaj wejść na 6 piętro - odniosłam wrażenie, że omal mi płuc nie rozerwało.

Ja tez mialam po drugiej chemii takie bole w klatce i pytalam lekarki co one oznaczaja i wlasnie Ona mi powiedziala ze jest rozpad tego guza teraz jestem juz po 7 chemii i teraz boli pod pacha-ten sam bol takze nawet juz nie pyatalam.

Pytanie - czy Wy (osoby z guzem w śródpiersiu) podczas leczenia też mieliście bóle w śródpiersiu? Jeśli tak, to co on oznacza? Wiem, że może się pojawić po czynnikach wzrostu, ale ostatni Neupogen wzięłam ponad tydzień temu, a on w odróżnieniu od Neulasty działa od razu, a nie z tygodniowym opóźnieniem.

Tak siedzę w tym domu i powoli mi coś siada na głowę, dzisiaj wyjątkowo przydałaby mi się chyba lobotomia :-(

Aga71

19.09.2012 18:26

Odpowiedz
Owszem miewałam takie bóle i podczas leczenia, i teraz po też mi się zdarzają.
To, że weszłaś na 6 piętro bez windy to wyczyn podczas takiego leczenia:-)
Generalnie schizy się zdarzają, wizje też, więc głowa do góry i do przodu...
Podpytaj lekarza prowadzącego o "zielone tabletki"- ja już po przeszczepie, czyli po długim leczeniu nie dawałam rady i musiałam sobie zapodać taki odmóżdż-acz..
Wysiadła mi głowa, nie potrafiłam uwierzyć, że wszystko zaczyna się układać. Lekarz przepisał mi tablety, które zdecydowanie pomogły mi dojść do ładu:-).
Polecam każdemu, kto ma z tym problem, ponieważ nasze samopoczucie podczas leczenia jest dość istotne.

rodzynka

19.09.2012 20:22

Odpowiedz
Zielone tabletki... Hmmm, zapytam lekarza :-)

Cieszę się, że takie bóle się zdarzają, tzn. nikomu nie życzę, ale to oznacza, że prawdopodobnie nie jest to nic nietypowego.

Tilia

19.09.2012 20:57

Odpowiedz

O 20:26, dnia 2012-09-19 Aga71 napisał(-a):

Owszem miewałam takie bóle i podczas leczenia, i teraz po też mi się zdarzają.

To, że weszłaś na 6 piętro bez windy to wyczyn podczas takiego leczenia:-)

Generalnie schizy się zdarzają, wizje też, więc głowa do góry i do przodu...

Podpytaj lekarza prowadzącego o "zielone tabletki"- ja już po przeszczepie, czyli po długim leczeniu nie dawałam rady i musiałam sobie zapodać taki odmóżdż-acz..

Wysiadła mi głowa, nie potrafiłam uwierzyć, że wszystko zaczyna się układać. Lekarz przepisał mi tablety, które zdecydowanie pomogły mi dojść do ładu:-).

Polecam każdemu, kto ma z tym problem, ponieważ nasze samopoczucie podczas leczenia jest dość istotne.

Aga,napisz mi prosze np na maila nazwe tych tabletek.

Ja tez niby w remisji ale jak tylko cos mnie zaboli ( a boli i to czesto, zwlaszcza jak jestem zmeczona lub sie zdenerwuje) to zaczynam panikowac. Wlasnie jutro jade po skierowanie na TK , bo juz nie wyrabiam. Niby za wczesnie, bo 2 mce po poprzednim badaniu ale jak wynik znow wyjdzie ok , to zaczne leczyc glowe hihi ;-)))) i moze wreszcie uwierze, ze jestem 'zdrowa'.

rodzynka

19.09.2012 22:06

Odpowiedz

ale jak wynik znow wyjdzie ok , to zaczne leczyc glowe hihi ;-)))) i moze wreszcie uwierze, ze jestem 'zdrowa'

Mnie do psychiatry skierowano, kiedy swędziała mnie skóra... Lekarz wmówił mi, że to wszystko jest na tle nerwowym, bo przecież to jest niemożliwe, żeby swędziała CAŁA SKÓRA! ;-) Duszności też miały być na tle nerwowym... I tak łącznie przez dwa lata... Do psychiatry nawet się wybrałam, a jakże! Leki też przepisał, ale dzięki bogu ich nie wykupiłam. To byłby pierwszy przypadek leczenia ziarnicy psychotropami ;-)

Za to poważnie potraktowałam psychoterapię - tam uwierzyłam w to, że wymyślam sobie te dolegliwości po to, aby ktoś (czyi lekarz) mógł się mną zaopiekować i jeszcze kilka podobnie absurdalnych interpretacji. A tymczasem guz sobie rósł i rósł, aż osiągnął taki rozmiar, że omal mnie nie udusił...

Ech, nie mogę o tym myśleć spokojnie, szlag jasny mnie po prostu trafia...

Aga, pisz tutaj co to za magiczne tabletki, chyba można podawać nazwy leków :-) Mi się marzy takie coś, co połknę i obudzę się już po wszystkim i to zupełnie zdrowa B-)

Aga71

20.09.2012 05:41

Odpowiedz
wolno, wolno...i polecam
FLUOKSETYNA 20 mg- substancja czynna to fluoxetinum
Biorę raz dziennie od prawie roku, zupełnie inna jakość życia, mniej nerwów i stresu- przynajmniej u mnie. Z tego co wiem nie uzależnia się od tego leku.
działanie widoczne dopiero po około 2 tygodniach.
Buźki dziewczynki:-)

Tilia

20.09.2012 07:51

Odpowiedz

O 00:06, dnia 2012-09-20 Rodzynka napisał(-a):

ale jak wynik znow wyjdzie ok , to zaczne leczyc glowe hihi ;-)))) i moze wreszcie uwierze, ze jestem 'zdrowa'

Mnie do psychiatry skierowano, kiedy swędziała mnie skóra... Lekarz wmówił mi, że to wszystko jest na tle nerwowym, bo przecież to jest niemożliwe, żeby swędziała CAŁA SKÓRA! ;-) Duszności też miały być na tle nerwowym... I tak łącznie przez dwa lata... Do psychiatry nawet się wybrałam, a jakże! Leki też przepisał, ale dzięki bogu ich nie wykupiłam.

To byłby pierwszy przypadek leczenia ziarnicy psychotropami

;-)

Za to poważnie potraktowałam psychoterapię - tam uwierzyłam w to, że wymyślam sobie te dolegliwości po to, aby ktoś (czyi lekarz) mógł się mną zaopiekować i jeszcze kilka podobnie absurdalnych interpretacji. A tymczasem guz sobie rósł i rósł, aż osiągnął taki rozmiar, że omal mnie nie udusił...

Ech, nie mogę o tym myśleć spokojnie, szlag jasny mnie po prostu trafia...

Aga, pisz tutaj co to za magiczne tabletki, chyba można podawać nazwy leków :-) Mi się marzy takie coś, co połknę i obudzę się już po wszystkim i to zupełnie zdrowa B-)

Haha, nie pierwszy przypadek. Ja też dostałam psychotropy od psychiatry z tych samych powodów co Ty. Ba... ja nawet wzięłam jedną tabletkę, po której omal nie zeszłam z bólu (działanie podobne do alkoholu a mnie węzły po alkoholu bardzo bolały). Mnie rok podejrzewano o hipochondrię (ból w klatce - niby nerwowy, podobnie jak swędzenie, duszności itp). Na ból w klatce byłam w klinice rehabilitacji, bo stwierdzono, że to promieniuje od kręgosłupa. Na dusznoości dostałam leki na astmę, bo to na pewno TO. Haha, leżałam nawet kilka dni w szpitalu, przebadali mnie wzdłóż i wszerz i nic nie znaleźli. A mnie bolało, chudłam, słabłam, dusiłam się a guz w śródpiersiu sobie rósł.

Wydałam kupę kasy na prywatnych lekarzy, chodziłam do najlepszych (1 wizyta ok. 300zł a ja musiałam odbyć kilka) i co? Du.a. Pozdrawiam serdecznie

Tilia

20.09.2012 07:58

Odpowiedz

O 07:41, dnia 2012-09-20 Aga71 napisał(-a):

wolno, wolno...i polecam

FLUOKSETYNA 20 mg- substancja czynna to fluoxetinum

Biorę raz dziennie od prawie roku, zupełnie inna jakość życia, mniej nerwów i stresu- przynajmniej u mnie. Z tego co wiem nie uzależnia się od tego leku.

działanie widoczne dopiero po około 2 tygodniach.

Buźki dziewczynki:-)

W wikipedii twierdzą, że to popularny amerykański Prozac :)

Siedzę i czytam działania niepożądane i padam ze śmiechu (mam głupawkę). Czytam wikipedię (nie wiem czy wszędzie piszą o tych samych działaniach).

Dzięki Aga, zapytam lekarza. Ale dopiero jak mi TK dobrze wyjdzie (oby, oby!!!!!)

rodzynka

21.09.2012 10:08

Odpowiedz

O 17:31, dnia 2012-09-19 rodzynka napisał(-a):

Chodzi o to, że jak oddycham to mnie łupie w śródpiersiu, >gdzie znajduje (lub znajdował) się guz (pierwotne wymiary >16x14x9 cm). I to dokładnie po prawej stronie, w miejscu >chłoniaka. Wkręcam sobie, że pewnie urósł i znowu uciska >wszystko po kolei.

Wczoraj odebrałam wyniki badań i wyszło, że mam OB 60! Przy diagnozie miałam 90. Hmm, czy takie wysokie oznacza, że proces nowotworowy jest nadal aktywny? Dwa tygodnie temu po chemii miałam CRP 17. Nie mam pojęcia, co oznacza tak wysokie OB. Mam lekki stan zapalny (gardło + w miejscu wkłucia centralnego, do tego kaszel i katar), ale jem antybiotyk (Augumentin) i powoli wszystko mija. Mam do tego niskie leukocyty (3.0) i anemię (hemoglobina 9.0). Nie wiem, jak to wszystko się ma do tego OB, a OB do np. wznowy. Zwariować idzie. Tym bardziej, że miałam nadzieję (lekarz też), że najbliższy PET wykaże suvmaxy na bezpiecznym poziomie i wreszcie przejdę na ABVD. Napiszcie, co o tym sądzicie, proszę.

Nessa

21.09.2012 16:50

Odpowiedz

Koleżanka lekarka tłumaczyła mi, że OB to bardzo niemiarodajne badanie, bo wiele rzeczy jest w stanie sprawić, że jego wartość podskakuje. Wskazuje na stan zapalny, ale może nim być nawet jakaś pierdoła. CRP jest lepsze w ocenie. Moi lekarze już nigdy mi nie zlecali badania OB po diagnozie.