Maxi
28.08.2012 18:08
Chorowałem na ziarnicę 12 lat temu i to 4 stopień , duży guz w śródpiersiu i wiadomo wątroba itd . Chemia czarna , czerwona i biała wiecie o czym piszę i może mam dziwny charakter ale ja próbowałem jak najszybciej zapomnieć o tej chorobie , jak ktoś o niej mówił w rodzinie to mnie to bardzo wkurzało , był zakaz rozmowy o niej , kompletnie odrzucałem też ludzi chorych na nią wywoływali u mnie wstręt, wizyta w przychodni to była dla mnie katorga bo czułem ten zapach a twarze chorych ludzi przypominały mi to co przeszedłem , do tej pory nie lubię o tym opowiadać od przypadkiem na was trafiłem, więc napisałem . Powiedzcie mi ludzie po co wy o tym wszystkim piszecie o przebiegu waszej choroby itd ?? co wam to daje??? cy to nie pogłębia waszej choroby że ciągle o niej piszecie , myślę że lepszą metodą jest zapomnieć o niej totalnie jak by jej nie było olać ją a nie się rozpisywać, ja....... jak miesiąc leżałem i miałem naświetlenia to co pewnie nie jest wskazane potrafiłem iść na piwo podczas tego leczenia , potrafiłem w tym czasie iść na kurs tańca , potańczyłem i wróciłem do szpitala oczywiście lekarze nie wiedzieli o tym bo bym dostał niezła z....bę , ale to mi pomagało w leczeniu nie siedziałem i nie płakałem nawet pielęgniarki próbowałem podrywać. Leczyłem się w ośrodku w Rzeszowie ulica jak pamiętam Leszczyńskiego jeszcze nie był tak rozbudowany jak obecnie ale Lekarze byli dobrzy mnie leczył Mruk i chyba jemu zawdzięczam życie jak i temu że mimo że byłem chory to kompletnie o tej chorobie nie myślałem ))) Może to co napisałem jest chaotyczne ale ludziska naprawdę pisanie o tym i rozpamiętywanie tego nic nie daje .