Czy jak będziesz miał chwilkę czasu i ochotę mógłbyś napisać trochę więcej o tym jak rozwijała się choroba, jak się objawiała i jak Cię zdiagnozowano?
Czasu teraz mam, że hoho :p
Któregoś dnia będąc w łazience, stojąc prze lustrem zobaczyłem napuchniętą lewą stronę szyi, pierwsza moja myśl "na pewno mnie przewiało - przejdzie" lecz gdy dotknąłem tego odcinka szyi wyczułem 2 powiększone węzły. Moja reakcja była szybko udałem się do lekarza rodzinnego on natomiast trochę skołowany przepisał mi antybiotyk mówiąc, że to może się wchłonąć, skierował mnie także na badanie krwi- wyniki były niezłe. Minął tydzień antybiotyki mnie osłabiły, lecz zmian nie doświadczyłem. Udałem się do szpitala, gdzie na nowo pobrano mi krew, posiedziałem trochę na izbie młoda pani doktor badała krew w kierunku "mononukleozy" powiedziała, że wynik jest wątpliwy, kazała badanie powtórzyć za około 2 tygodni. Jednak coś nie dawało mi zasnąć myślałem sobie "kurcze nie ma na co czekać zrobię USG" pojechałem więc do Szczecina robiłem prywatnie badanie USG po którym stwierdzono powiększone 4 węzły chłonne (1x6cm, 1x2.5cm, 1x2.3cm, 1x2.2cm) Doktor, który robił mi to badanie wstępnie pocieszał, ale poprosiłem aby był szczery powiedział, iż to może być ziarnica ale kazał być dobrej myśli. Skierował mnie na odział Onkologii gdzie sam przeprowadził na mnie zabieg wycinku węzła. Po 14 dniach odebrałem wynik, który jest jaki jest :p co do objawów takowych nie było nic nie zaobserwowałem tak jak pisałem wyżej zauważyłem to po kąpieli przed lustrem.
Dziękuję Tobie za odpowiedź już teraz wiem że raczej zostanę na chemii w Szczecinie :)
Jeszcze raz dziękuję :)