Ja chemię skończyłam w styczniu 2011 roku:) wiem, że nie jest łatwo ale tak jak ja i wielu innych przejdziesz przez to i doczekasz się na zbawienne słowo remisja:) Wiesz, że na tą chwilę nie masz wyboru, musisz przejść leczenie więc chyba lepiej myśleć pozytywnie a nie dołująco i z każdego dnia wynosić tylko to co dobre:) masz dzieciątko więc skup się na nim, to jest największe szczęście jakie może spotkać kobietę:)
O to gratuluje;)Nie no moze troszke zle napisalam i mozna zrozumiec ,ze mam dola...dola to mialam na poczatku kiedy dowiedzialam sie o chorobie teraz mozna powiedziec ze Moja psychika jest w bardzo dobrym stanie chociaz wiadomo chwile slabosci sa...ale tak jak mowisz mam dzieciatko dla ktorego musze byc silna i ktore przedewszystkim daje ta sile;)
Oj...fajnie byloby miec te leczenie juz za soba,a to dopiero poczatek;/zazdroszcz:)