cześć!
Mam taką sytuację, byłam u onkologa, kobietka podejrzewa chłoniaka... dała mi skierowanie do szpitala na odział wewnętrzny, żeby zrobili mi badania, wycieli węzła, ew. pobrali szpik... Nawet dała adnotację, że w trybie pilnym. Mówiła, że pobyt ok, tygodnia. No więc zorganizowałam sobie opiekę dla bąbla, spakowałam się na ten tydzień i stawiłam w szpitalu... Oczywiście odczekałam swoje na izbie przyjęć, dali mi skierowanie na usg, ekg, rtg... Po kilku godzinach siedzenia na izbie woła mnie młoda lekarka i mówi ,,Pani może iść do domu, wyniki dobre, żadne węzły nie powiększone,,. To wskazuję na mojego guza na szyi i się pytam ,, to co to wtedy jest??,, , lecz powiedziała że nie wie.
Przyznam, że zgłupiałam, bo jak to, od listopada mnie diagnozują, ja cała happy że się w końcu wyjaśni co mi jest, a oni mi że nie mam powiększonych węzłów. Gdzie w lutym na usg miały przeszło 2 cm, a widzę przecież że teraz są jeszcze większe. Zresztą już 5 lekarzy, w tym onkolog, stwierdziło, że to węzły a jedna młoda radiolog że ona nic nie widzi.
Co teraz zrobić? Iść do onkologa z powrotem i przedstawić sytuację? zrobić prywatnie usg? Kurczę już naprawdę sama nie wiem...
A od kiedy to radiolog decyduje o przyjęciu/wypisaniu pacjenta ze szpitala? To oczywiste, ze należy skonsultować się z lekarzem prowadzącym - no chyba przydzielono Ci takowego?
W ogóle to jesteś jeszcze w tym szpitalu czy z niego wyszłaś, bo nie bardzo rozumiem?
A od kiedy to radiolog decyduje o przyjęciu/wypisaniu pacjenta ze szpitala? To oczywiste, ze należy skonsultować się z lekarzem prowadzącym - no chyba przydzielono Ci takowego?
W ogóle to jesteś jeszcze w tym szpitalu czy z niego wyszłaś, bo nie bardzo rozumiem?
Nie bardzo rozumiem dlaczego onkolog skierował cię na oddział wewnętrzny, czemu onkolog nie podjął się dalszej diagnozy?
Ok, już rozumiem - Twój pobyt w szpitalu zaczął się i zakończył na izbie przyjęć.
Dziwne to wszystko, pachnie mi szpitalem powiatowym...
Może onkolog skierował do jedynego szpitala w pobliżu - dlatego na odział wewnętrzny, bo pewnie nie ma onkologicznego.
Myślę, ze powinnaś wrócić do onkologa, który wystawił skierowanie.
hmm szpital jest regionalny (Grudziądz), onkologia jest także, ale np. mój tata również przed zdiagnozowaniem chłoniaka był 2 msc na wewnętrznym. Może mają taki zwyczaj ;)
Tak, lekarz na izbie też był, jakaś młoda babka, dało zaraz się po niej poznać, że mój przypadek był chyba pierwszym dla niej... I to ona tego samego dnia, kierując się usg i wynikami krwi stwierdziła, że nic mi nie jest skoro nie mam powiększonych węzłów i wyniki ok.
Czyli wrócić do onkologa tak? a zrobić sobie jeszcze prywatnie usg, (u kogoś normalnego) Żeby widziała, że węzły są powiększone, czy to że widziała stare usg (z lutego), plus to że węzły widać, a nad pachowymi załamywała ręce, że takie duże starczy?
Bo nie chciałabym sytuacji, że będzie broniła autorytetu szpitala w którym pracuję, kierując się ich usg.
Od autorytetu szpitala czy tez lekarzy Twoje zdrowie jest ważniejsze. Nie zapominaj o tym.
Trudno oceniać tą różnicę pomiędzy opiniami na temat węzłów, zwłaszcza na odległość, na forum, kiedy w dodatku nie jest się lekarzem. Może masz tam jakąś strukturę, która wygląda nietypowo i opinie na temat tego co to jest są podzielone. A może węzły w międzyczasie zmniejszyły się i w USG mają mniej niż 1cm, przez co nie można ich uznać za powiększone.
No wiem, wiem... Choć trudno mi uwierzyć w fakt, że się zmniejszyły i mają mniej niż 1 cm, gdyż na szyi mam takie coś jakby mi ktoś śliwkę przyłożył, w sensie że tak odstaję...
ehh...
może idź do hematologa? Ja zaczełam leczenie u hematologa i na kontrolę też będę jeździc do niego. Byłam u onkologa, ale nawet nie próbowała mnie zbadac palpitacyjnie, hematolog mnie potraktował poważnie. Próbuj do skutku.
ja zanim usunalem węzeł to mialem nad nim taką lekko odstajca skóre, ze jak sie popatrzyłem dobrze w lustrze to btło widac jakby wlasnie ten wezeł pod skóra jakby taka mała fasolka tam była. po pobraniu wezła ta skora dalej taka jest jakby tam fasolka była, takie odkształcenie, ale nic pod nim niema hmm.
Witam!
Myślę,że trzeba zrobić dokładniejsze badania jak tomograf lub rezonans takie skierowanie powinnien wypisać onkolog.
USG nie jest tak dokładne jak te dwa badania.
Pozdrawiam!
Witam! może ktoś czyta, więc napiszę jak się sprawa potoczyła... Byłam dziś u onkologa, nie robiłam usg przed (tak jak planowałam). Pani onkolog zapamiętała sobie mnie i dosłownie załamywała ręce jak mogli stwierdzić niepowiększone węzły w szpitalu i mnie nie przyjąć... Aż się zdziwiłam że tak ją to wyprowadziło z równowagi :) dostałam kolejne skierowanie, prosto na odział oraz już przydzielonego lekarza.
Ogólnie dała mi do zrozumienia, że najprawdopodobniej jest to chłoniak, więc pomału przychodzi mi się z Wami zacząć witać :)
ehh...
ehhhh...
Szwędamy się tak od piłata do kajfasza, a czas płynie nieubłaganie. Szkoda tylko, ze żaden lekarz nam go potem nie zwróci...
Trzymaj się dzielnie i staraj się nie martwić zanim nie dostaniesz diagnozy do ręki.
ehhhh...
Szwędamy się tak od piłata do kajfasza, a czas płynie nieubłaganie. Szkoda tylko, ze żaden lekarz nam go potem nie zwróci...
Trzymaj się dzielnie i staraj się nie martwić zanim nie dostaniesz diagnozy do ręki.
Dzięki :) trzymam się, trzymam... od listopada zdążyłam się oswoić ze wszystkimi możliwościami :) Tylko troszkę zła jestem, bo jeszcze pod koniec lutego śledziona była ok, a teraz już powiększona...
Alex a Ty o ile dobrze kojarzę, nie jesteś jeszcze zdiagnozowana? Jak u Ciebie sprawa wygląda?
Przepraszam, czegoś nie kumam. Rozumiem, że masz "wywalony" węzeł, macalny, widoczny. A lekarz stwierdza że "żadne węzły nie powiększone".
Jest to dość dziwne. Ja proponuje z badaniami iść do drugiego lekarza. Bo co to jest należy zdiagnozować.
Jeśli chodzi o ziarnicę akurat, mój lekarz twierdzi, że 100% pewności można mieć po biopsji.
Przepraszam, czegoś nie kumam. Rozumiem, że masz "wywalony" węzeł, macalny, widoczny. A lekarz stwierdza że "żadne węzły nie powiększone".
Jest to dość dziwne. Ja proponuje z badaniami iść do drugiego lekarza. Bo co to jest należy zdiagnozować.
Mam troszkę chaotyczny styl pisania, więc już objaśniam... :) W szpitalu robili mi USG, na którym wyszło, że węzły nie powiększone, mimo że widoczne są gołym okiem, nad tym onkolog załamywała dziś ręce, że jak mogli takie coś przeoczyć... taki opis dała radiolog ze szpitala, a potwierdziła go jakaś lekarka, która akurat miała dyżur.
Co do onkolog to akurat trafiła mi się fajna, konkretna babka :)
Jeśli chodzi o ziarnicę akurat, mój lekarz twierdzi, że 100% pewności można mieć po biopsji.
Tak, jestem tego samego zdania, że tylko badanie hist. może cokolwiek potwierdzić. Ona (onkolog) raczej sugeruje co w moim przypadku podejrzewa na podstawie objawów.
O tym jak wygląda obecnie moja sytuacja, skrobnę w swoim wątku, żeby Tobie tutaj nie bałaganić.
Czy mogłabyś w wolnej chwili napisać coś więcej o tych objawach i o tym jaki był obraz Twoich węzłów w USG?
Czy mogłabyś w wolnej chwili napisać coś więcej o tych objawach i o tym jaki był obraz Twoich węzłów w USG?
U mnie w miarę upływu czasu objawy są coraz bardziej widoczne tzn. powiększone węzły szyjne po ok 2 cm (teraz widzę że są większe)oraz lewego dołu pachowego plus malutkie w pachwinach, stany podgorączkowe (najpierw takie fazowe, np. kilka dni 37,5 s. a potem kilka dni prawidłowa temperatura, teraz już ciągły stan podgorączkowy), najbardziej upierdliwy objaw to ciągłe zmęczenie, osłabienie i ospałość, (uczucie takie jak grypa by rozkładała), świąd raz na jakiś czas, lecz uważam że to raczej na tle nerwowym. No a teraz jeszcze śledziona powiększona obwodowo.
Usg pierwsze z lutego to dał mi opis, że węzły hipoechogeniczne, + wymiary. Nic o zatokach itp. Wtedy radiolog mówił coś o jakiś wskaźnikach, nie wiem o co chodziło, że moje są ok 1, więc to nie nowotworowe.
No a kolejnego szpitalnego usg (tym z którym teraz tyle zamieszania się porobiło) nawet nie widziałam, tylko na karcie wpisane jest, że według usg węzły nie powiększone.
Twój wątek przeczytałam, dawaj znać co tam u Ciebie:)
Widzę, ze u Ciebie wszystko podobnie jak u mnie. Oprócz tej śledziony. Wyobrażam sobie jak musiałaś się tym zmartwić.
Uważaj teraz z tą śledzioną na urazy, to bardzo delikatny narząd.