Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

Zdrowe życie

Autor: Małgo • 06.11.2005 20:03 • 3 odpowiedzi

Małgo

06.11.2005 20:03

Odpowiedz

Jestem ciekawa jak bardzo i czy wogóle zmnieniliście tryb życia po przebyciu ziarnicy.Czy w jakis szczególny sposob dbacie o siebie ,zdrowo sie odzywiacie,stosujecie jakies diety, zazywacie suplementy czy jakies inne cud specyfiki , zwolniliscie życiowe tempo?A moze wyeliminowaliscie szkodliwą chemie zawartą np.w kosmetykach i uzywacie tylko tych pozbawionych szkodliwych substancji(tu zwracam sie głownie do kobiet)Ten wątek moze stac sie kopalnią wiedzy na temat zdrowego zycia które wydłuzy czas naszej remisji ( istnieją takie teorie),czekam zatem na odzew:-)

Małgo

06.11.2005 20:16

Odpowiedz
Zacznę od siebie;-) Otóz ja wyeliminowałam ze swojego jadłospisu miód bo ktoś wtłoczył mi do głowy ( btw nie wiem na ile słuszna jest ta teoria) ze komórki nowotworowe "odżywiają sie"cukrami prostymi.Z reguły nie mam tendencji do popadania w paranoje ale przyznaje czasami ulegam ;-)ograniczyłam wszelkiego rodzaju vegety z zawartoscią glutaminianu sodu.Diet zadnych nie stosuje pije( bo lubię) hektolitry zielonej herbaty która jak ktos mądry dowiódł ma działanie antynowotworowe...
Całkowite wyeliminowanie szkodliwej chemii jest chyba niemozliwe ale staram sie uzywac kosmetyków naturalnych pochodzenia roślinnego.

carinka

07.11.2005 09:53

Odpowiedz
Mnie ziarnica bardziej wpłynęła na psychikę.Tak więc mój sposób bycia,odżywiania itd nie zmienił się.Jedyne co to po chorobie zaczęłam dbać o siebie i chodzę na siłownie.Uważam że każdy ma już wypisany swój los i nie da rady tego zmienić.....dlatego po co odmawiać sobie drobnych przyjemności skoro nie wiadomo co nas czeka :).
Jeżeli komuś zdorwy styl daje szczęście i pewne poczucie bezpieczeństwa,jakiś komfort psychiczny to jestem jak nanjbardiej za.......trzeba żyć indywidualnie..żeby nam było dobrze.Pozdrawiam

magga

10.11.2005 10:30

Odpowiedz

O 10:53, dnia 2005-11-07 carinka napisał(-a):

Mnie ziarnica bardziej wpłynęła na psychikę.Tak więc mój sposób bycia,odżywiania itd nie zmienił się.

u mnie rowniez....

Uważam że każdy ma już wypisany swój los i nie da rady tego zmienić.....dlatego po co odmawiać sobie drobnych przyjemności skoro nie wiadomo co nas czeka :).

dokladnie!!!!

ja majac swiadomosc ze do czasu choroby zylam...szaro, zaczelam ogolnie mowiac "jechac po bandzie":) wole zyc kolorowo mimo ze byc moze krocej:) niz trzasc sie ze strachu przy kazdym kroku, kęsie, wyjsciu z mysla ze to moze mi zaszkodzic...

Jeżeli komuś zdorwy styl daje szczęście i pewne poczucie bezpieczeństwa,jakiś komfort psychiczny to jestem jak nanjbardiej za.......trzeba żyć indywidualnie..żeby nam było dobrze.Pozdrawiam

ja rowniez!:)