Bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi :-)
Według dzisiejszego RTG klatki - wszystko ok...
Od około 1,5 roku żyję sobie ze stanami podgorączkowymi, potami nocnymi i świądem całego ciała, który doprowadza czasami do obłędu. Kiedy ok. półtora roku temu robiłam badania: morfologia z rozm.+OB,RTG klatki,USG brzucha wszystko było w jak najlepszym porządku. Węzły wyczuwalne tylko podżuchwowe i okresowo bolesne w pachwinach - więc machnęłam na to wszystko ręką i pogodziłam się z faktem, że te objawy pewnie nerwica. Nie lubuję się w bieganiu po lekarzach, hipochondria mi nie grozi, a ze żyłam w stresie, to taka diagnoza mi wtedy odpowiadała ;-)
Jednak w ostatnim czasie moje objawy mocno się nasiliły. Do potów i świądu doszło znaczne osłabienie i powiem Wam, że mam serdecznie tego DOŚĆ. Chcę żyć normalnie, a nie ledwo zipieć, ciągle się drapać i słyszeć, ze ze mną wszystko ok - to jakieś schizofreniczne przecież! Postanowiłam, że nie spocznę dopóki jakiegoś węzliszcza nie wyeksportuję na histo-pat. W chwili obecnej mam bardzo liczne węzły około 1cm: podzuchwowe, na szyi, w obu pachwinach i najnowszy towarzysz-pod prawą pachą. Wszystkie twarde i niebolesne. Przeciez wg lekarzy to nie są węzły podejrzane... Byłam juz na jednym USG ale pani się nie popisała - opisała wyłącznie rozmiary, nie ruszyła w ogóle pach i obojczy. Jutro idę na następne USG i nie wyjdę stamtąd bez konkretów. Nie muszę chyba dodawać, że morfologia i OB bez zarzutu...
Pomarudziłam sobie trochę...
tez mam wezły od poltora roku, po kilka sztuk wyczuwam w obojczykach ktore to czesto pobolewaja , objawow raczej nie widze konkretnych, ale np oko mnie boli od 4 miesiecy i narazie niewiadomo skad. i zatoki czolowe mnie bola po 3 razy w miesiacu. niedługo pojde z pistoletem do lekarza i powiem dawaj skierowanie na peta z 16toma izotopami albo w łeb :))