Ziarnica.pl
← Wróć do działu Chemioterapia
Chemioterapia

nie czuję radości z CR

Autor: 8711 • 27.02.2012 15:28 • 9 odpowiedzi

8711

27.02.2012 15:28

Odpowiedz
Witam wszystkich

jestem po 11 wlewach przede mną ostatni a potem radioterapia. Pet po 3 cyklu wykazał CR. Powinnam się cieszyc, ale jakoś nie potrafię. Czy ktoś z was też tak się czuje? Macie jakieś sposoby na to żeby myślec pozytywnie???

Gizmo

27.02.2012 18:16

Odpowiedz

U mnie czas załatwił sprawę. Teraz rok po skończonej chemioterapii myślę inaczej niż w trakcie leczenia czy zaraz po. Generalnie jak wróciłam do pracy i pewne sprawy stały się codziennością, to i temat choroby jakby zbladł. Remisja bardziej cieszy, bo wiem jak bardzo nie chcę wrócić znów d czasów leczenia i jak bardzo nie chcę rezygnować z normalnego życia:) Mam nadzieje, że u Ciebie będzie podobnie. Tego Ci życzę:)

Tilia

27.02.2012 18:40

Odpowiedz

O 16:28, dnia 2012-02-27 8711 napisał(-a):

Witam wszystkich

jestem po 11 wlewach przede mną ostatni a potem radioterapia. Pet po 3 cyklu wykazał CR. Powinnam się cieszyc, ale jakoś nie potrafię. Czy ktoś z was też tak się czuje? Macie jakieś sposoby na to żeby myślec pozytywnie???

Jestem jak Ty po 11 wlewach, przede mną 12 i radio. I mam podobne odczucia - boję się bardzo choć staram sie myślec pozytywnie. Chyba nawet boję się bardziej niż wcześniej.

Staram się nie zastanawiać nad przyszłością ale momentami strach mnie paraliżuje. Jestem zmęczona leczeniem, organizm troszkę siada i nerwy chyba też.

Boję się. Boję jak chole.a.

Trzymaj się i pisz co u Ciebie.

8711

27.02.2012 19:16

Odpowiedz

najgorsze są te wkłucia .. żyły takie marne ze hoho nienawidze tego .. lecze sie we Wrocławiu dojezdzam z Zielonej Góry ..niecierpie dakarbazyny i boje sie ze w trakcie radioterapii wcale nie bedzie lepiej..

ciesze sie ze nadal mam resztki włosów ale mam:)

paul89

27.02.2012 20:16

Odpowiedz
Mam podobne odczucia jak Wy chociaż leczenie już za mną 28.10.11 miałam ostatnią chemię, 20.12.11 skończyłam naświetlania a tak naprawdę dopiero teraz dopadła mnie jakaś "chorobowa depresja" podczas całego leczenia byłam w 100x lepszej psychicznej kondycji niż teraz może dlatego, że życie wtedy toczyło się od wlewu do wlewu od naświetlania do naświetlania i to paradoksalnie porządkowało jakoś życie sama miałam ostatnio taki tydzień że nie miałam siły wstać z łóżka ubrać się rozmawiać po prostu najchętniej całe dnie bym przespała żeby nie myśleć co dalej nie zastanawiać się czy to koniec czy będę miała nawrót czy trzeba będzie wszystko przechodzić od nowa do tego dochodzi stres przed badaniami kontrolnymi który wręcz paraliżuje człowieka. Dopiero po jakimś czasie "uderza" świadomość jak wyczerpująca i mordercza jest/była walka z zz wierzę jednak że każdemu z Nas się to uda prędzej czy później:)Ja za miesiąc mam PET i jeśli do tej pory nie zwariuje z niepokoju to będzie dobrze:)
Pozdrawiam

Nessa

27.02.2012 21:23

Odpowiedz

O 20:16, dnia 2012-02-27 8711 napisał(-a):

najgorsze są te wkłucia .. żyły takie marne ze hoho nienawidze tego .. lecze sie we Wrocławiu dojezdzam z Zielonej Góry ..niecierpie dakarbazyny i boje sie ze w trakcie radioterapii wcale nie bedzie lepiej..

Ależ oczywiście, że będzie lepiej :) Przeszłam to samo leczenie. Dakarbazyna wymęczyła mnie i moje żyły okrutnie. Rodzina nie mogła patrzeć jak zwijam się na łóżku przy jej podawaniu. Faktycznie to jeden z bólów, które potrafiły mnie dobić. Ale Ty mi o tym przypomnialaś, bo zapomniałam o tym (do tej pory nie lubię pobierania krwi, ale po leczeniu to juź nie z taką częstotliwością). Więc wraca się powoli do normalności. Myślałam, że to niemożliwe, a jednak. Okropne myśli się pojawiają, ale kiedy życie nie toczy się od wlewu do wlewu, to pojawiają się rzadko. A radioterapia to wczasy. Byle do zakończenia leczenia :) Potem samo wszystko się normuje :)

Nessa

27.02.2012 21:25

Odpowiedz

O 21:16, dnia 2012-02-27 Paul89 napisał(-a):

Mam podobne odczucia jak Wy chociaż leczenie już za mną 28.10.11 miałam ostatnią chemię, 20.12.11 skończyłam naświetlania a tak naprawdę dopiero teraz dopadła mnie jakaś "chorobowa depresja" podczas całego leczenia byłam w 100x lepszej psychicznej kondycji niż teraz może dlatego, że życie wtedy toczyło się od wlewu do wlewu od naświetlania do naświetlania i to paradoksalnie porządkowało jakoś życie sama miałam ostatnio taki tydzień że nie miałam siły wstać z łóżka ubrać się rozmawiać po prostu najchętniej całe dnie bym przespała żeby nie myśleć co dalej nie zastanawiać się czy to koniec czy będę miała nawrót czy trzeba będzie wszystko przechodzić od nowa do tego dochodzi stres przed badaniami kontrolnymi który wręcz paraliżuje człowieka. Dopiero po jakimś czasie "uderza" świadomość jak wyczerpująca i mordercza jest/była walka z zz wierzę jednak że każdemu z Nas się to uda prędzej czy później:)Ja za miesiąc mam PET i jeśli do tej pory nie zwariuje z niepokoju to będzie dobrze:)

Pozdrawiam

Ten etap również przeszłam :) po leczeniu było gorzej chwilowo, zanim własnie nie wpadłam w trybiki normalnego życia na nowo. Głowy do góry!!! W naszym wypadku gorsze dni to normalna sprawa. Ważne, że one mijają

8711

28.02.2012 09:07

Odpowiedz

to niech już mijają bo mam dośc:P

Asia

28.02.2012 12:17

Odpowiedz

O 20:16, dnia 2012-02-27 8711 napisał(-a):

najgorsze są te wkłucia .. żyły takie marne ze hoho nienawidze tego .. lecze sie we Wrocławiu dojezdzam z Zielonej Góry ..niecierpie dakarbazyny i boje sie ze w trakcie radioterapii wcale nie bedzie lepiej..

ciesze sie ze nadal mam resztki włosów ale mam:)

Możesz powiedzieć, dlaczego leczysz się we Wrocławiu, skoro w ZG leczą ziarnicę? Ja się tam leczę, jeżdżę z Nowej Soli.

Pozdrawiam

8711

28.02.2012 13:21

Odpowiedz
To wymaga mojego wywodu

Miałam powiększone węzły chłonne na szyi i lekarz rodzinny skierował mnie do szpitala w celu diagnostyczym. Trafiłam na pulmonologię i tam pobrano mi węzły i wyszło ZZ. Lekarz prowadzący stwierdził, że powinnam się leczyc we Wrocławiu bo tam są dobrzy lekarze. Trafiłam do pewnego doktorka dostałam chemię ABv bez dakarbazyny. Dostałam 4 podania potem go nie było i w zastępstwie byłam u innego i u niego zostałam. POprzedni nie zrobił mi wstepnego Peta. Dakarbazynę ściągałam z Niemiec. I tak już zostałam i tam jeżdżę. Dobrze, że jużkończę chemię bo znów jest problem z lekami ostatnio nie dostałam belomycyny. Ale radioterapie bede miec w Zielonej Górze.

Lekarz mi polecił lekarza po znajomości. I tak to wyszło.

I szczerze mówiąc żałuje, ale niewiedza tak skutkuje:P