zdrowy,ja gdzieś po roku od zakończenia pierwszego leczenia wróciłem do pełni sił,powiem Ci,że nie oszczędzało mnie życie, dzieci ciągle chorowały, żona kłopoty z sercem (zwężenie zastawki aortalnej)choroby były związane z warunkami w jakich mieszkałem jeden mały pokoik 3x4 wilgoć takie były czasy, musiałem zapomnieć o chorobie i zabrać się do bardzo ciężkiej pracy, pracowałem przez okres około 4 lat praktycznie po 16 godz. dziennie aby zapewnić swojej rodzinie lepsze warunki mieszkaniowe co mi się w pełni udało,nie myślałem wtedy o chorobie,co do diety to były czasy , że jadło się to co było w sklepach,ale później też nie zważałem na dietę , były golonka, piwo ,wódka oj nieraz było ostro,po jakimś czasie nie myśli się tak często o chorobie ale nigdy się jej nie zapomina, coś siedzi z tyłu głowy, no i przyszedł ten dzień gdy po walce z lekarzem (nie wierzył że mogę mieć wznowę po tylu latach)o TK odebrałem wyniki no i od nowa polska ludowa, teraz czuję się dobrze myślę że ta złośnica już się odczepi nie jestem już taki atrakcyjny jak za pierwszym razem (miałem 29 lat)
Zapomniałem napisać po 4 latach miałem wznowę (efekty nie oszczędnego trybu życia) tak mi powiedział mój świetny lekarz śp.E.Horatyński wspaniała postać, wtedy wystarczyły naświetlania na okolice szyi ale to przeszedłem b.lekko dlatego to uważam za szczególik, pozdrawiam i życzę zdrówka dla wszystkich ziarniaków
Dzięki za wpis. Myślisz, że ta wznoa to wynik trybu życiu.