Ja trafiłam do kliniki na 3 dni kazali mi wziać wszystkie wyniki badań jakie miałam robione, czyli usg wezłow i tk klatki robiłam prywatnie no i badanie histopatologiczne wycietych wezłow, które postawiło diagnoze a w klinice nie zrobili mi juz zadnego dodatkowego badania tylko dobrali chemie na podstawie tych wyników co mnie zdziwiło bo własnie brakowało tk jamy brzusznej, zeby wiedziec czy cos tam jeszcze nizej jest, no ale co zrobic. A moge zapytac jak u Ciebie było dalej, ile miałas cyklów w sumie i czy to wystarczyło. Czy po tej drugiej czesci leczenia była remisja?
O moim przypadku możesz poczytać w zakładce "Z POLA WALKI" lista blogów.
W skrócie u mnie od początku była zajęta szyja, malutki węzeł w śródpiersiu i pchwiny właśnie. Te pachwiny od początku wydawały się dziwne moim lekarzom ponieważ zajęcie pachwin bez zajęcia węzłów w jamie brzysznej czy śledzionie ponoć jest bardzo nietypowe. Z pacwin zoatały pobrane wycinki ( biopsja cien koigłowa, później gruboigłowa ) i okazało się, że są odczynowe nie nowotworowe. Więc przez całość leczenie nie były brane pod uwagę. Dostałam 6 cykli ABVD. Po 2 cyklach miałam robiony PET-CT i wyszła częśćiowa remisja. Szyja po 2 cyklach była już czysta, a węzeł w śródpiersiu z suv=5,7 zszedł na suv=3,2. Pachwiny ( choć wtedy nie brane pod uwagę również zeszły z suv.
Po 6 cyklach kolejhny PET wykazał progresję węzła w śródpiersiu do SUV=6,3 oraz progresję nie branych pod uwagę pachwin. Na śrópiersie dostałam radio, po którym węzeł się pięknie zregresił i teoretycznie byłam pewna, że już jestem czysta... gdyby nie pachwiny, które wciąż świeciły w PET. Po koljenym kontrolnym PET - 3 miesiące po radio z dwóch świecących węzłów w pachwinach zrobiły się już 4 co bardzo zaniepokoiło moją lekarkę. Zostałam skierowanana na chirurgię i usunięto mi cały węzeł do badania...
W międzyczasie pojechałam na konsultację do dobrego hematologa w innym mieście. Tam utwierdzono mnie w przekonaniu, że moje węzły w pachwinach nie mogą być ziarnicze bo "ziarnica nie skacze" i nie może tak sobie przeskoczyć z szyi do pachwin nie zajmując kolejnych grup węzłowych po drodze. Wracałam zadowolona i pewna, że wszystko musi być ok.
I wtedy przyszedł wynik wycietego z pachwiny węzła - Ziarnica Złośliwa ale o dziwno zupełnie innego rodzaju niż stwierdzona w węzłach szyjnych. Bo w szyi wyszło ZZ typu NS, a tu nagle w pachwinach tupu MC co było dziwne dla lekarzy.
Wzięłam te wycięte węzły i pojechałam do wspomnianego wcześniej hematologa. Tam węzły przebadano raz jeszcze, bo stwierdzono iz mój przypadek jest mega nietypowy. Niby rokowania w moim przypadku powinny być bardzo dobre, bo nie miałam objawów typu B, a moje świecące w Pet węzły nie były większe niż 1,5 cm...a tu dziada nie można zlikwidować.
I po ponownym badaniu węzłów okazało się, że jest pewnien typ chłoniaka który posiada cechy wspólne ziarnicy i chłoniaka rozlanego z dużych limfocytów B. I ja w łaśnie załapałam ten bardzo rzadki przypadek chłoniaka, którego nie każde laboratorium potrafi wybadać.
Dostałam 2 cykle chemii ESHAP i własnien jestem w klinice i rozpoczęłam procedurę przeszczepową. Dzisiaj mam 2 dzień chemii.
To tak po krótce opis mojego przypadku, który wydaje mi się dosyć podobny do Twojego ponieważ Ty też nie mając zajętej jamy brzusznej masz podniesiony suv węzłów pachwinowych. Ale oczywiście to nie musi o niczym świadczyć
W Twoim przypadku moim zdaniem trudno jest określić czy masz częściową remisję czy progresję po połowie ABVD ponieważ nie ma się do czego odnieść. Powinnaś mieć zrobiony PET przed leczeniem, żeby teraz stwierdzić czy jest jakiś postęp w leczeniu.