Ja w chwili obecnej mam raczej ochotę pomagać z wdzięczności osobom potrzebującym...mam zamiar zaangażować się w działalność na rzecz pewnej fundacji, chodzić do kliniki i czytać dzieciom lub grać z nimi w warcaby, chodzić po rogaliki i inne serki osobom leżącym na oddziale...cokolwiek....nie interesuje mnie TWA, czyli towarzystwo wzajemnej adoracji...staram się myśleć, ze wracam/wróciłam do zdrowia, aktywności zawodowej...nie mam potrzeby uprzyjemniania sobie życia w stowarzyszeniu:-)...a jak chcę porozmawiać ze swojakami wchodzę tutaj i mam:-)
Tu nie chodzi o towarzystwo wzajemnej adoracji, bo akurat do tego żadne stowarzyszenie nie jest potrzebne. Głównie chodzi o to, że wielu młodych ludzi choroba dotyka np. w trakcie nauki lub pod jej koniec i tym samym wiele planów może im się zawalić zostają w stanie zawieszenie. A gdyby, dajmy na to takie stowarzyszenie dawało możliwość wyjścia z domu, zrobienia czegoś dla siebie i dla innych również. To chyba nie jest taki zły pomysł.
Jak ktoś chce pogadać o tym co go trapi to są fora wchodzi i rozmawia.
czasami potrzeba jakiegoś bakcyla, by wyjść z domu i nie myśleć, że tego mi nie wolno albo tamtego, bo jestem chora, więc lepiej siedzieć w domu i komunikować się przez internet. A na pewno są takie osoby, które w ten sposób podchodzą do swojej choroby.