Witam wszystkich!12 grudnia jadę do Gliwic na zbiór komórek macierzystych.Boję się tego jak nie wiem tym bardziej że mój lekarz prowadzący nie potrafi udzielic mi żadnych informacji i nie wiem jak to będzie wyglądało.Jak długo będę w szpitalu,czy to boli,jakie jest samopoczucie bo chyba dostaje się jakąs chemię przed samym zbiorem.tak?No i po jakim czasie od zbioru mieliście przeszczep?Czasem mam takie myśli czy jest sens poddawac się temu wszystkiemu czy zrezygnowac.Tak bardzo się boje...
Nie wiem jaka jest procedura w Gliwicach, ale opiszę Ci jak to wyglądało u mnie w innym ośrodku leczenia...po chemii eshap, którą zakończyłam w poniedziałek, od piątku zaczęłam brać 2 razy dziennie neupogen w domu, od poniedziałku chodziłam do kliniki i codziennie miałam robione badania pod kątem ilości CD34+ we krwi, gdy miałam ich wystarczająca ilość- we czwartek, miałam robione centralne wkłucie i tego samego dnia separację, która trwała 4 godziny. Podczas separacji czułam mrowienie lekkie w całym ciele, ale dostawałam uzupełnienie elektrolitów i szybko ta przypadłość minęła. Udało się zebrać komórki w ciągu 4 godzin, następnego dnia byłam już w domu. Wiem, że są ośrodki, w których na separacji leży si 3 tygodnie, ale ja miałam zupełnie inne doświadczenie. Nie możesz nawet myśleć o rezygnacji...nie ma takiej opcji, trzeba iść do przodu, chwycić byka za rogi i urwać mu łeb..ja jestem 4 miesiące po przeszczepie...w chwili obecnej czuję się już bardzo dobrze:-).
Trzymaj się, głowa do góry...dasz na pewno radę!!!!!