Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

Żyć dalej

Autor: Jacek • 07.04.2004 07:30 • 15 odpowiedzi

Jacek

07.04.2004 07:30

Odpowiedz
Witam.
Mam na imię Jacek. Także muszę się męczyć z ziarnicą. Pierwszy raz zachorowałem pod koniec 94. Chemia , radioterapia. Ciężko było. W 98 powrót . Tym razem tylko radioterapia. Po tych zabiegach oberwał mój kręgosłup. Zostały uszkodzone nerwy w wyniku czego mam spastykę lewej kończyny. W 2000 ponowny nawrót. Chemia. Remisja. Od tego czasu jest ok. Jeżdżę na kontrole co 6 miesięcy. Podobnie nic się nie zmieniło w życiu. Staram się o tym zapominać. Przypadkowo wpadłem na tą stronę. Fajna.
Pozdrawiam Jacek

Gosia

13.04.2004 21:43

Odpowiedz

2004-04-07 09:30... Jacek napisał(a):

Witam.

Mam na imię Jacek. Także muszę się męczyć z ziarnicą.

Jacku, ile masz lat? Czy pracujesz? Czy założyłeś rodzinę? Czy stosujesz jakąś specjalną dietę w związku z naszą chorobą? Wybacz, że zasypuję Cię tyloma pytaniami, ale to i tak tylko cząstka tego o co chciałabym Cię zapytać. Przecież już tak długo obcujesz z tą chorobą, a ja dopiero rok. Co jeszcze mnie czeka? Aż się boję myśleć. Pozdrawiam.

jacek

20.04.2004 09:30

Odpowiedz

2004-04-13 23:43... Gosia napisał(a):

2004-04-07 09:30... Jacek napisał(a):

Witam.

Mam na imię Jacek. Także muszę się męczyć z ziarnicą.

Jacku, ile masz lat? Czy pracujesz? Czy założyłeś rodzinę? Czy stosujesz jakąś specjalną dietę w związku z naszą chorobą? Wybacz, że zasypuję Cię tyloma pytaniami, ale to i tak tylko cząstka tego o co chciałabym Cię zapytać. Przecież już tak długo obcujesz z tą chorobą, a ja dopiero rok. Co jeszcze mnie czeka? Aż się boję myśleć. Pozdrawiam.

Witam. Mam 36 lat.Pracuję i to nawet b intensywnie. Mam własną firme transportową.Rodzinę założyłem jeszcze przed chorobą. Wiesz i żadnej diety nie stosuję, a wręcz przeciwnie, w szczególności alkoholowej. Po prostu codziennie mówię sobie , że ja jestem zdrowy. Po za kilkoma przypadłościami związanymi z chorobą zapomniałem o niej. Jedna z nich to wizyta u lekarza okresowa, która już niedługo. 4 maja. Jak zawsze trochę dreszczyk emocji. Pytaj ile chcesz i o co chcesz do woli. Zobaczysz niedługo zapomnisz o niemiłych doznaniach choroby.

Pozdrawiam Jacek

ewa

27.04.2004 07:59

Odpowiedz

2004-04-20 11:30... jacek napisał(a):

2004-04-13 23:43... Gosia napisał(a):

2004-04-07 09:30... Jacek napisał(a):

Witam.

Mam na imię Jacek. Także muszę się męczyć z ziarnicą.

Jacku, ile masz lat? Czy pracujesz? Czy założyłeś rodzinę? Czy stosujesz jakąś specjalną dietę w związku z naszą chorobą? Wybacz, że zasypuję Cię tyloma pytaniami, ale to i tak tylko cząstka tego o co chciałabym Cię zapytać. Przecież już tak długo obcujesz z tą chorobą, a ja dopiero rok. Co jeszcze mnie czeka? Aż się boję myśleć. Pozdrawiam.

Witam. Mam 36 lat.Pracuję i to nawet b intensywnie. Mam własną firme transportową.Rodzinę założyłem jeszcze przed chorobą. Wiesz i żadnej diety nie stosuję, a wręcz przeciwnie, w szczególności alkoholowej. Po prostu codziennie mówię sobie , że ja jestem zdrowy. Po za kilkoma przypadłościami związanymi z chorobą zapomniałem o niej. Jedna z nich to wizyta u lekarza okresowa, która już niedługo. 4 maja. Jak zawsze trochę dreszczyk emocji. Pytaj ile chcesz i o co chcesz do woli. Zobaczysz niedługo zapomnisz o niemiłych doznaniach choroby.

Pozdrawiam Jacek

ja też jestem po chorobie , wprawdzie dopiero 4 miesiące, ale boję się powrotu. Odczuwam bóle w okolicach wczesniej zaatakowanych przez nowotwór, czy to jest normalne, nadal mam słabe wyniki krwi, czy to też jest standard/?? Chciałabym wrócić do moich amatorskich treningów (biegania - bo to sport uratował mnie), powoli to robię , ale chciałabym wiedzieć jak to jest u innych . Pytanie do Gosi i Jacka

Gosia

30.04.2004 15:45

Odpowiedz

2004-04-27 09:59... ewa napisał(a):

2004-04-20 11:30... jacek napisał(a):

2004-04-13 23:43... Gosia napisał(a):

2004-04-07 09:30... Jacek napisał(a):

Witam.

Mam na imię Jacek. Także muszę się męczyć z ziarnicą.

ja też jestem po chorobie , wprawdzie dopiero 4 miesiące,

. Pytanie do Gosi i Jacka

Droga Ewo! Ja zakończyłam leczenie w styczniu, a więc prawie w tym samym czasie co Ty. Wyniki z krwi też nie bardzo, zwłaszcza leukocyty poniżej normy. O ile wiem to normalne. Też odczuwam bóle w okolicy zaatakowanej poprzednio, ale wiążę to raczej z leczeniem niż z chorobą. Mam różne dni. Ostatnio wypuściłam się w Polskę. Byłam na weselu w Ostrołęcę, bo doszłam do wniosku,że lepiej spotykać się z rodziną na weselach niż na pogrzebach. To było ciekawe doświadczenie. Prawie takie jak zalecają buddyści. Byłam życzliwym obserwatorem. Teraz coraz częściej mi się to zdarza. Obserwuję wszystko bez emocji. Czy to jest jakieś zamrożenie emocjonalne po przejściach z chorobą? Jedynie jedynki mojego synka są w stanie wytrącić mnie z tego nienaturalnego spokoju. Chętnie wierzę, że niedługo zapomnę o chorobie. To samo mówi mój lekarz. Leczę się we Wrocławiu, a Ty Ewo? Chciałam do Ciebie wysłać e-maila, ale coś namieszałam w komputerze. Pozdrawiam.Gosia.

Jacek

03.05.2004 13:49

Odpowiedz

2004-04-30 17:45... Gosia napisał(a):

2004-04-27 09:59... ewa napisał(a):

2004-04-20 11:30... jacek napisał(a):

2004-04-13 23:43... Gosia napisał(a):

2004-04-07 09:30... Jacek napisał(a):

Witam.

Mam na imię Jacek. Także muszę się męczyć z ziarnicą.

ja też jestem po chorobie , wprawdzie dopiero 4 miesiące,

. Pytanie do Gosi i Jacka

Droga Ewo! Ja zakończyłam leczenie w styczniu, a więc prawie w tym samym czasie co Ty. Wyniki z krwi też nie bardzo, zwłaszcza leukocyty poniżej normy. O ile wiem to normalne. Też odczuwam bóle w okolicy zaatakowanej poprzednio, ale wiążę to raczej z leczeniem niż z chorobą. Mam różne dni. Ostatnio wypuściłam się w Polskę. Byłam na weselu w Ostrołęcę, bo doszłam do wniosku,że lepiej spotykać się z rodziną na weselach niż na pogrzebach. To było ciekawe doświadczenie. Prawie takie jak zalecają buddyści. Byłam życzliwym obserwatorem. Teraz coraz częściej mi się to zdarza. Obserwuję wszystko bez emocji. Czy to jest jakieś zamrożenie emocjonalne po przejściach z chorobą? Jedynie jedynki mojego synka są w stanie wytrącić mnie z tego nienaturalnego spokoju. Chętnie wierzę, że niedługo zapomnę o chorobie. To samo mówi mój lekarz. Leczę się we Wrocławiu, a Ty Ewo? Chciałam do Ciebie wysłać e-maila, ale coś namieszałam w komputerze. Pozdrawiam.Gosia.

Gosiu. Co do bólu. Miałem powiększone węzły pod pachami. Teraz po kilku latach gdy dotyka lekarz tych miejsc czuje drobne orzeszki. Są one trochę bolesne szczególnie przy nacisku ręką. Z wynikami natomiast jest zupełnie w porządku.

Pozdrawiam Jacek.

Ewann

08.05.2004 13:17

Odpowiedz

Gosiu! Ja tak jak Ty walcze z emocjami. Chciałabym byc sobą (kipiącą energią -tak jak dawniej)ale to przeszłość. Nie umiem się z tym pogodzić, próbuje robić to co dawniej , ale fizycznie nie czuję się na siłach. Chyba dużo czasu zajmie mi pogodzenie się z tym faktem. Rozsmieszyłaś mnie z tymi jedynkami... ja leczyłam się w Gdańsku. A mówi się że życie każdego jest inne. Tymczasem można żyć tak samo. Pozdrawiam Cię Gosiu!Ewa

Gosia

11.05.2004 10:33

Odpowiedz

2004-05-08 15:17... Ewann napisał(a):

Gosiu! Ja tak jak Ty walcze z emocjami.

Ewanno! Nie trzeba walczyć z emocjami tylko z myślami, bo to myśli wywołują takie a nie inne emocje. A myśli można zmienić. Nie myśl, że się mądrzę. Po prostu w ubiegły czwartek (6.05.04 r.) po przebudzeniu naszły mnie myśli dotyczące bezsensu wstawania z łóżka, podejmowania jakichkolwiek działań... O godz. 12.00 uświadomiłam sobie, że jeśli nie zacznę się ratować to "utonę" w depresji. Wstałam więc i weszłam do Internetu. Tu znalazłam informację, że od 7.05. do 9.05. we Wrocławiu odbywać się będzie terapia wg Simontona. Ponieważ już od ubiegłego roku szukałam informacji na ten temat, ucieszyłam się bardzo i natychmiast podjęłam decyzję: jadę!. To były niesamowite warsztaty. Wprawdzie mam na razie chaos w głowie, ale nastąpił u mnie niesamowity przypływ energii. Wczoraj byłam prawie w euforii. Dzisiaj jestem spokojniejsza, ale wciąż myślę o wspaniałych ludziach, których tam spotkałam i o ćwiczeniach, które uświadomiły mi, że warto żyć (niezależnie od tego jak długo będzie mi to dane) satysfakcjonująco i szczęśliwie. Pozdrawiam.

Joaśka

11.05.2004 13:16

Odpowiedz

Już się Baldiemu wyżalałam na gg. Mój syn po LM ma dołki psychiczne raz na 4-6 tygodni. Jest wtedy strasznie negatywnie nastawiony do życia. Wszytsko jest be. Szkoła, koledzy, sens żcyia. My - starzy - na szczęście jeszcze nie :) Potem mija to cholerstwo i wraca - jak fala...

121277

11.05.2004 17:32

Odpowiedz

2004-05-11 15:16... Joaśka napisał(a):

Już się Baldiemu wyżalałam na gg. Mój syn po LM ma dołki psychiczne raz na 4-6 tygodni. Jest wtedy strasznie negatywnie nastawiony do życia. Wszytsko jest be. Szkoła, koledzy, sens żcyia. My - starzy - na szczęście jeszcze nie :) Potem mija to cholerstwo i wraca - jak fala...

Asiu, to ciężka sytuacja, dla wszystkich...

Jedyne co nam pozostaje, to byc przy naszych bliskich...niezależnie od ich humoru... wspierać, pogadać, posmiać się, czasem pomilczeć...

Nie jest łatwo sobie poradzić ze świadomością choroby i wszystkich następstw, jakie ze soba niesie...

Ale razem jest łatwiej.

Jak chcesz to napisz do mnie, albo złap na gg (1646245).

Trzymaj się ciepło i bądź dzielna

Wiola

baldi

11.05.2004 21:33

Odpowiedz

2004-04-27 09:59... ewa napisał(a):

nadal mam słabe wyniki krwi, czy to też jest standard??

tak, to jest standard. ale powinno sie z czasem poprawiac.. NA LEPSZE!! gorzej z uposledzona funkcja immunologiczna organizmu (co innego wyniki limfocytow, a co innego ich skutecznosc), trzeba na siebie uwazac i tyle!

Chciałabym wrócić do moich amatorskich treningów (biegania - bo to sport uratował mnie)

WRACAJ do wszystkiego na co masz siłę i ochotę!!

georgina z poznania

17.06.2004 23:17

Odpowiedz
Cześć Gosiu!!!
Gratuluję odwagi i podjęcia decyzji o uczestniczeniu w warsztatach Simontona!!!Ja "zaliczyłam" warsztat w Poznaniu, na początku kwietnia.ale to było głównie z ciekawości i po to, by poznać ludzi, bowiem z metodą Simontona szczęśliwie zetknęłam się już w okresie leczenia (blisko 2 lata temu) i zaczęłam ją stosować.teraz mamy w Poznaniu grupę wsparcia w każdy ostatni piątek miesiąca (zresztą ta informacja jest na Simontonowskiej stronie)i przyjeżdża nawet para z Łodzi.
Zaporaszma do odwiedzin!z noclegiem nie ma problemu.Pozdrawiam!

georgina

17.06.2004 23:19

Odpowiedz

2004-05-11 23:33... Baldi napisał(a):

2004-04-27 09:59... ewa napisał(a):

nadal mam słabe wyniki krwi, czy to też jest standard??

tak, to jest standard. ale powinno sie z czasem poprawiac..

Czy skoro w trakcie leczenia i już po nie miałam słabych wyników krwi, to jestem niestandardowa? ;-)

baldi

18.06.2004 07:32

Odpowiedz

2004-06-18 01:19... georgina napisał(a):

2004-05-11 23:33... Baldi napisał(a):

2004-04-27 09:59... ewa napisał(a):

nadal mam słabe wyniki krwi, czy to też jest standard??

tak, to jest standard. ale powinno sie z czasem poprawiac..

Czy skoro w trakcie leczenia i już po nie miałam słabych wyników krwi, to jestem niestandardowa? ;-)

Tak! i moim zdaniem jest to powod do dumy :-)

georgina z poznania

20.06.2004 21:17

Odpowiedz

no to się poczułam WYJĄTKOWO NIESTANDARDOWO!życzę wszystkim dobrych wyników krwi!pozdrawiam!

aniarg

30.06.2004 13:23

Odpowiedz

2004-06-18 01:17... georgina z poznania napisał(a):

Cześć Gosiu!!!

Gratuluję odwagi i podjęcia decyzji o uczestniczeniu w warsztatach Simontona!!!Ja "zaliczyłam" warsztat w Poznaniu, na początku kwietnia.ale to było głównie z ciekawości i po to, by poznać ludzi, bowiem z metodą Simontona szczęśliwie zetknęłam się już w okresie leczenia (blisko 2 lata temu) i zaczęłam ją stosować.teraz mamy w Poznaniu grupę wsparcia w każdy ostatni piątek miesiąca (zresztą ta informacja jest na Simontonowskiej stronie)i przyjeżdża nawet para z Łodzi.

Zaporaszma do odwiedzin!z noclegiem nie ma problemu.Pozdrawiam!

czesc ja tez jestem z poznania i choruje na ziarnice 4a, jestem po 6 chemiach i 15 naswietlaniach, teraz zaproponowali mi ten pet, nie wiem mam placic za to czy nie, wlasnie przeczytalam o tej grupie wsparcia, to bardzo ciekawe, napisz do mnie cos wiecej aniarg@wp.pl