Paweł
14.11.2011 10:05
Witam, mam do Was pytanie, bo chyba jesteście lepszymi specjalistami od węzłów chłonnych niż wielu lekarzy. Mój problem zaczął się na przełomie sierpnia i września ubiegłego roku. Najpierw miałem przytkane ucho, wyczułem bolący guzek za uchem, troszkę później doszedł ból całej prawej strony szyi, od krtani, po kark do ucha. Skóra po tej stronie była lekko zaczerwieniona, wrażliwa na dotyk, tak że miałem problemy z goleniem. Wyskoczyła mi mała kulka po prawej stronie szyi, wielkości ziarnka grochu, twarda, nieprzesuwalna. Niestety nie mogłem z tym iść do lekarza, bo mieszkałem za granicą i nie miałem ubezpieczenia, generalnie to mi bardziej przeszkadzało niż bolało, po pewnym czasie (po około miesiącu, dwóch) zaczęło samo przechodzić. W końcu po 4 miesiącach, do końca roku przeszło. Została tylko lekka opuchlizna szyi, dlatego też po powrocie do Polski (w kwietniu tego roku) udałem się do lekarza. Miałem robione różne badania, w tym USG węzłów na szyi. Wyszło z nich: liczne drobne powiększone węzły chłonne po obu stronach szyi z zachowanymi zatokami, największe 2 po stronie lewej (podrzuchwowy i dolny szyjny)ok 25x7 mm z widocznymi linijnymi zatokami i po stronie prawej takiej samej wielkości podrzuchowy z widoczną linijną zatoką. Morfologia ok, OB 2, CRP <1, RTG klatki ok, USG brzucha ok. Dodam, że żaden z tych dużych węzłów nie jest widoczny ani wyczuwalny palpacyjnie. Miałem mieć pobrany węzeł, ale w dniu kiedy to się miało stać (Szpital na Szaserów) chirurdzy orzekli, że nie będą mnie ciąć, bo węzły mają zatoki, nie mam żadnych objawów chorobowych, morfologia i reszta wyników ok, a poza tym podobno wycinanie węzłów, których nie można wyczuć palpacyjnie to jak szukanie igły w stogu siana i nie chcą mi całej szyi poharatać. Zalecona obserwacja, USG węzłów już miałem kilka razy i generalnie ani nie rosną ani nie maleją. Co Wy o tym sądzicie, czy rzeczywiście węzły z widocznymi zatokami są niepodejrzane, nawet jeśli są duże? Piszę tu, bo już się nerwicy z tego wszystkiego nabawiłem. Pozdrawiam i trzymam kciuki za zdrowie Was wszystkich.