W trakcie chemii nie miałam żadnego uczulenia, ale po niespełna trzech latach zaczęłam mieć jakieś dziwne krostki, bardzo swędzące. Skóra stała się bardzo sucha, łuszcząca - przez to jeszcze bardziej swędziała. Szukanie przyczyny trwało ponad rok. Najpierw lekarze twierdzili, że to być może świerzb, przeleczona byłam różnymi specyfikami, które tylko podrażniały skórę, aż w końcu jedna Pani dermatolog zaproponowała mi testy skórne. Na testach pierwszego rzutu nic nie wyszło dopiero testy drugiego rzutu wykazały, że jestem uczulona na trójetanoloaminę (ETA):) Jest to taki związek chemiczny, który jest w kosmetykach i wszystkich płynach zmiękczających do tkanin. Musiałam przestawić się na proszki i płyny dla dzieci, na kosmetyki dla alergików, najlepiej na bazie parafiny ciekłej, nauczyłam się czytać na wszystkim skład chemiczny i naprawdę jest dobrze. Teraz już nie mam krostek i się nie drapię.