Ziarnica.pl
← Wróć do działu Chemioterapia
Chemioterapia

Jak pomóc?

Autor: zodiak • 26.09.2011 14:26 • 8 odpowiedzi

zodiak

26.09.2011 14:26

Odpowiedz
Witam.
Śledzę Tą stronę od dłuższego czas, właściwie od początku sierpnia kiedy to zaczęliśmy podejrzewać u mojej przyjaciółki zz. Niestety "trafiliśmy w 10" z podejrzeniami... diagnoza brzmi hodgkin limphona MC III. Moja przyjaciółka(nazwę Ją G.) jest po pierwszym wlewie ABVD, zniosła to bardzo dzielnie. Dzisiaj miała mieć drugi wlew, niestety nie udało się..."poleciała" jej morfologia i niestety poczęstowano ją infekcją. I z tym problemem dzwonię; jak przetłumaczyć znajomym i rodzinie, że teraz naprawdę nie jest najważniejsze, że będą się ustawiać do niej kolejki "zatroskanych odwiedzających"? nie pomagają sugestie typu; muszę na siebie uważać, żeby nie łapać chorób...nawet najbliżsi potrafią się skomentować; nie przesadzaj, to tylko katar. Wiem, że G nie chce nikogo urazić, ale coraz bardziej ją to dobija. Podpowiedzcie, jak radziliście sobie z takimi sytuacjami?

Pozdrawiam i życzę Wam wszystkim duuuużo zdrowia :)

tilia

26.09.2011 15:39

Odpowiedz

O 16:26, dnia 2011-09-26 Zodiak napisał(-a):

Witam.

Śledzę Tą stronę od dłuższego czas, właściwie od początku sierpnia kiedy to zaczęliśmy podejrzewać u mojej przyjaciółki zz. Niestety "trafiliśmy w 10" z podejrzeniami... diagnoza brzmi hodgkin limphona MC III. Moja przyjaciółka(nazwę Ją G.) jest po pierwszym wlewie ABVD, zniosła to bardzo dzielnie. Dzisiaj miała mieć drugi wlew, niestety nie udało się..."poleciała" jej morfologia i niestety poczęstowano ją infekcją. I z tym problemem dzwonię; jak przetłumaczyć znajomym i rodzinie, że teraz naprawdę nie jest najważniejsze, że będą się ustawiać do niej kolejki "zatroskanych odwiedzających"? nie pomagają sugestie typu; muszę na siebie uważać, żeby nie łapać chorób...nawet najbliżsi potrafią się skomentować; nie przesadzaj, to tylko katar. Wiem, że G nie chce nikogo urazić, ale coraz bardziej ją to dobija. Podpowiedzcie, jak radziliście sobie z takimi sytuacjami?

Pozdrawiam i życzę Wam wszystkim duuuużo zdrowia :)

Czytam i jestem w szoku jak można tak bezmyślnie narażać chorą osobę na komplikacje. Ledwo dziewczyna zaczęła chemię a już ma odroczony wlew z powodu przeziębienia - w sumie z winy 'najbliższych'. Jasno dałabym im do zrozumienia w jakim położeniu postawili G. Teraz leczenie jest najważniejsze a każda zwłoka jest niewskazana. Jeśli G nie umie być asertywna to trzeba być stanowczym za nią i pomóc jej tłumaczyć rodzince na jakie niebezpieczeństwo ją narażają.

Poza tym niedawno założyłam wątek o naturalnych metodach poprawiania morfologii - polecany jest np sok z pokrzywy czy buraczków. Spróbujcie. Nie zaszkodzi a może pomóc.

Zdrowia życzę G!!!

Gizmo

26.09.2011 16:25

Odpowiedz

Mi też po pierwszym wlewie poleciała morfologia i do końca chemii musiałam dostawać czynniki wzrostu, ale ja nie unikałam odwiedzin, bo po prostu wolałam kiedy rodzina i przyjaciele byli blisko. Spadek morfologii (nawet po pierwszym wlewie) nie jest żadnym wielkim nieszczęściem - zdarza się dość często, więc nie ma co panikować. Ale jeśli dochodzi przeziębienie i nie macie ochoty na wizyty a "bliscy" tego nie rozumieją, to nie ma na co czekać tylko wprost mówić. Najważniejsze teraz jest zdrowie i spokój chorej. Ona ma się leczyć, nabywać sił a nie tracić ją na robienie rzeczy wbrew sobie by tylko nikogo nie urazić.

beata79

26.09.2011 17:55

Odpowiedz
I mnie poleciały wyniki po pierwszym wlewie... myślę, że to nie kwestia odwiedzających tylko organizmu. Oczywiście należy unikać skupisk ludzi i kichających kolegów ale nie przesadzałabym z tym znowu jakoś przesadnie. Ja starałam się normalnie żyć, jeździć na zakupy, odwiedzac znajomych, w miarę możliwości uprawiałam lekkie sporty, dużo spacerów itp. Do końca jednak musiałam brać neulastę na podniesienie wyników krwi...niestety mój organizm potrzebował trzech tygodni na odbudowanie morfologii, a nie dwóch jakie były potrzebne przy abvd.
Nie możecie też koleżanki odizolować od przyjaciół i normalnego świata, bo zapewne źle się będzie z tym czuła.

titek7

26.09.2011 20:28

Odpowiedz
odkad jestem chora mam to gdzies czy ktos sie obrazi czy nie...cale zycie bylam mila\\dla innych i wszystkimi sie przejmowalam...teraz nadszedl czas zeby w tych trudnych chwilach myslec tylko o sobie!!! kto jest madry ten zrozumie,a kto glupi niech spada na drzewo!!!
choroba tez weryfikuje prawdziwych przyjaciol, i tych przyjaciol 'ciekawskich',tak bardzo sie martwiacych ;-))

zodiak

27.09.2011 16:54

Odpowiedz

O 17:39, dnia 2011-09-26 Tilia napisał(-a):

O 16:26, dnia 2011-09-26 Zodiak napisał(-a):

Witam.

Śledzę Tą stronę od dłuższego czas, właściwie od początku sierpnia kiedy to zaczęliśmy podejrzewać u mojej przyjaciółki zz. Niestety "trafiliśmy w 10" z podejrzeniami... diagnoza brzmi hodgkin limphona MC III. Moja przyjaciółka(nazwę Ją G.) jest po pierwszym wlewie ABVD, zniosła to bardzo dzielnie. Dzisiaj miała mieć drugi wlew, niestety nie udało się..."poleciała" jej morfologia i niestety poczęstowano ją infekcją. I z tym problemem dzwonię; jak przetłumaczyć znajomym i rodzinie, że teraz naprawdę nie jest najważniejsze, że będą się ustawiać do niej kolejki "zatroskanych odwiedzających"? nie pomagają sugestie typu; muszę na siebie uważać, żeby nie łapać chorób...nawet najbliżsi potrafią się skomentować; nie przesadzaj, to tylko katar. Wiem, że G nie chce nikogo urazić, ale coraz bardziej ją to dobija. Podpowiedzcie, jak radziliście sobie z takimi sytuacjami?

Pozdrawiam i życzę Wam wszystkim duuuużo zdrowia :)

Czytam i jestem w szoku jak można tak bezmyślnie narażać chorą osobę na komplikacje. Ledwo dziewczyna zaczęła chemię a już ma odroczony wlew z powodu przeziębienia - w sumie z winy 'najbliższych'. Jasno dałabym im do zrozumienia w jakim położeniu postawili G. Teraz leczenie jest najważniejsze a każda zwłoka jest niewskazana. Jeśli G nie umie być asertywna to trzeba być stanowczym za nią i pomóc jej tłumaczyć rodzince na jakie niebezpieczeństwo ją narażają.

Poza tym niedawno założyłam wątek o naturalnych metodach poprawiania morfologii - polecany jest np sok z pokrzywy czy buraczków. Spróbujcie. Nie zaszkodzi a może pomóc.

Zdrowia życzę G!!!

zodiak

27.09.2011 17:05

Odpowiedz

Ojoj...jeszcze nie ogarniam jak odpowiedzieć na post, ale się nauczę...potrzebuję tylko czasu ;)

Jeśli G nie umie być asertywna to trzeba być stanowczym za nią i pomóc jej tłumaczyć rodzince na jakie niebezpieczeństwo ją narażają.

Ja już się czuję jak adwokat G;) wszędzie jeździmy razem i staram się ją wspierać jak tylko mogę. Śmiejemy się, że zostanę niedługo opiekunem prawnym G;) Coś czuję, że po rozmowie rodzinka i znajomi przestaną mnie lubić...trudno.

zodiak

27.09.2011 17:10

Odpowiedz

O 22:28, dnia 2011-09-26 titek7 napisał(-a):

odkad jestem chora mam to gdzies czy ktos sie obrazi czy nie...cale zycie bylam mila\\dla innych i wszystkimi sie przejmowalam...teraz nadszedl czas zeby w tych trudnych chwilach myslec tylko o sobie!!! kto jest madry ten zrozumie,a kto glupi niech spada na drzewo!!!

choroba tez weryfikuje prawdziwych przyjaciol, i tych przyjaciol 'ciekawskich',tak bardzo sie martwiacych ;-))

Mam nadzieję, że G też szybko dojdzie do takiej postawy. Będzie jej łatwiej. Co do przyjaciół...zgadzam się - w czasie mojej choroby bardzo mocno zredukowało się towarzystwo i widzę, ze u G zaczyna dziać się to samo...Trochę to przykre, że ludzie nie potrafią docenić tego, że ktoś nazwie ich przyjacielem, to przecież pewnego rodzaju zaszczyt zasłużyć na takie uczucie...

zodiak

27.09.2011 17:16

Odpowiedz

O 18:25, dnia 2011-09-26 Gizmo napisał(-a):

Mi też po pierwszym wlewie poleciała morfologia i do końca chemii musiałam dostawać czynniki wzrostu, ale ja nie unikałam odwiedzin, bo po prostu wolałam kiedy rodzina i przyjaciele byli blisko. Spadek morfologii (nawet po pierwszym wlewie) nie jest żadnym wielkim nieszczęściem - zdarza się dość często, więc nie ma co panikować. Ale jeśli dochodzi przeziębienie i nie macie ochoty na wizyty a "bliscy" tego nie rozumieją, to nie ma na co czekać tylko wprost mówić. Najważniejsze teraz jest zdrowie i spokój chorej. Ona ma się leczyć, nabywać sił a nie tracić ją na robienie rzeczy wbrew sobie by tylko nikogo nie urazić.

Ależ tu nie chodzi o unikanie ludzi, broń Boże. Chodzi o rozsądek tych odwiedzających; jeśli jestem chora, to nie idę do kogoś i nie narażam go na chorobę. Zawsze mogę zadzwonić dowiedzieć się co słychać i umówić się na spotkanie PO infekcji.

Spadek morfologii (nawet po pierwszym wlewie) nie jest żadnym wielkim nieszczęściem - zdarza się dość często, więc nie ma co panikować.

Wiem...ale jakoś trudno przejść nad tym do porządku dziennego.