Wstyd się przyznać … bo byłam do tej pory twarda, ale zaczynam wątpić w szczęśliwy koniec swojego leczenia.
Nie wiem ile jeszcze można mieć nadziei, skoro abvd, beaccop i dhap nie doprowadzają mnie do remisji.
Niby jest lepiej ale czysto nie jest.
Mam wrażenie że wokół ozdrowieńcy a ja pierdole się z tym raczyskiem jak nieudacznik.
Piszę to, bo szukam instynktownie ludzi którzy mieli podobnie.
Takich opornych na leczenie. Czy udało się wkońcu? Czy dla nas też jest nadzieja?
6 ABVD, 4 beacopp, po tym guz o wielkości 60/50/30 w śródpiersiu i liczne powiększone węzły rozsiane plus naciek na płucu. Potem 2 eshapy, tu już poprawa, mobilizacja udana za 2 podejściem i przeszczep. W chwili obecnej 2 miesiące po auto, tk miesiąc po przeszczepie wykazał węzeł 18 mm- jeden jedyny. Myślę sobie, że to zwłóknienie, lekarze tez tak uważają, ale prawdę powie PET, który będę miała za około miesiąc:-). Ja na dzień dzisiejszy po 1,5 rocznej walce uważam, że się udało.