Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

ziarnica a BRCA1

Autor: Nika1975 • 05.08.2011 11:03 • 5 odpowiedzi

Nika1975

05.08.2011 11:03

Odpowiedz

Witam. Właśnie zakończyłam pierwszą walkę (i mam nadzieję, że ostatnią) z ZZ NS IIXB - 12ABVD, 18lamp, PET prawidłowy. Ale mam mutację BRCA1 (predyspozycja do nowotworu piersi i jajnika - dość duża), lekarz od "piersi" stwierdził, że na 100% będę miała raka piersi po leczeniu ziarnicy. Zaproponował "silikony". Ale jestem tak zmęczona po chemii i naświetlaniach, że chyba nie dam rady poddać się teraz profilaktycznej amputacji. Poza tym boję się nawrotu ZZ. Wiem, że latami trzeba się kontrolować, ale czy wiecie jak długo trwa ten "pierwszy" okres obserwacji, kiedy można powiedzieć, że chyba się udało. Nie chcę wpakować się w sytuacjię - tu potworna rana, a tu kolejny rzut chemii. Nie mam pojęcia jaką podjąć decyzję. Onkolog "od ziarnicy" chciał amputacji przed naświetleniami, "od piersi" po naświetleniach, "od naświetleń" zalecił - naświetlania. Podobno mam rok na bezpieczne cięcie(?) ze względu na BRCA1, a na ziarnicę?. Czy mój organizm da teraz radę? Czy przechodził ktoś operację bezpośrednio po leczeniu ZZ?

CzarnaMamba

05.08.2011 11:35

Odpowiedz

Witam ... jak się czyta Twoje posta aż włos się jeży na glowie :( Po czym lekarze tak twierdzili że możesz mieć nowotwór piersi i (jajnika)? masz jakieś zmiany w tych miejscach? Życzę Ci dużo zdrówka i wytrzymałości! Pozdrawiam

Nika1975

05.08.2011 12:49

Odpowiedz

Tak się złożyło, że moja ciocia dawno temu chorowała na raka piersi i lekarz zaproponował badania DNA. Okazało się, że po dziadku, a potem ojcu odziedziczyłam mutację, która predysponuje mnie (wg niektórych źródeł mam 80%) do raka piersi i jajnika. To grzecznie robiłam profilaktykę na te nowotwory - raz zapaliła się lampka - zmiana na jajniku - 3 onkologów kazało mi wycinać jajniki i macicę bez histopatu - przy tej mutacji nie wolno podobno, bo sieje. Na szczęście znalazłam takiego, który zgodził się śródoperacyjnie zweryfikować zmianę - okazała się łagodna i nie zostałam wysterylizowana tak na wszelki wypadek. No to grzecznie się badam, a tu nagle - buch - zmiany w śródpiersiu 12X6, no i ziarnica...W między czasie oczywiście kontrola piersi i jajników, po 7ABVD zmiana w piersi. Szok. Biopsja cienkoigłowa - zmiana łagodna. Ale podobno może się uzłośliwić. Tyle, że po tym, jak chcieli mi 2 lata temu wyciąć cały dół, to nie za bardzo chcę bez powodu dać się ciąć. Ale żyć warto... mam cudnego synka ze spektrum autyzmu i nie za bardzo chcę ryzykować, wciąż jest malutki (4 lata)i warto właśnie teraz z nim pracować i go rehabilitować. Ta.... No nic.

CzarnaMamba

05.08.2011 13:24

Odpowiedz
tekstPodziwiam Cię bardzo że dajesz radę :-)U mnie w rodzinie nikt nie chorował na nowotwór (chyba że pradziadkowie)no a ja mam Zz( czekam za końcowymi wynikami Petu)...3maj się dzielnie Pozdrawiam..

baldi

05.08.2011 15:31

Odpowiedz
pierwszy rok po leczeniu jest *bardzo* krytyczny - wczesna wznowa lub niedoleczenie. po pieciu latach mozna sie uspokoic. po dziesieciu zaczac zapominac.

operacje, o ktorych piszesz to najtrudniejsze decyzje w zyciu kobiety. w przypadku genow - ratujace zycie. mam znajoma w takiej sytuacji (po amputacjach, bez zz) - poddala sie obu zabiegom, zyje "w miare" normalnie. w miare, bo po wycieciu wezlow pachowych ciezko pisac o normalnosci.

Nika1975

05.08.2011 16:51

Odpowiedz
Dzięki bardzo. Trochę lżej, bo nie czuję się już tak samotnie i "panikująco". Ważne - pierwszy rok jest "krytyczny". Porozmawiam z onkologiem od "piersi" i może zdecyduję się na roczną obserwację. Jednak mam poczucie, że tak naprawdę to nie chcę się pociąć i pragnę jeszcze urodzić drugie dziecko - wariactwo :) Nowotwory atakują, dzieciak wymaga - logopeda, integracja sensoryczna, psycholog, ortopeda, laryngolog... A ja chcę jeszcze jedno... i jeszcze karmić piersią... Ta...Ale czyż życie nie jest piękne? A szczególnie to w stadle? Może zdążę - 2 lata po leczeniu ZZ można próbować mieć dzidzię. Ale czy mogę ryzykować, gdy młody tak bardzo mnie potrzebuje, by zaspokoić swe pragnienia?
Jeszcze raz dzięki za odzew. Decyzja chyba musi we mnie dojrzeć, ale fajnie podejmować ją jak najbardziej świadomie.