O 20:35, dnia 2011-06-27 Ania napisał(-a)
jestem w remisji 8 lat jednak caly ten czas nie opuszcza mnie strach przed nawrotem choroby.
Ja jestem siedem lat po chorobie, skończyłam terapie dla współuzależnionych, bo choroba dała mi odwagę do pracy nad moim małżeństwem i na zrobienie czegoś z alkoholizmem męża. Mąż nie pije już 4 lata:) Ja chodzę raz w tygodniu na Al-anon, więc właściwie cały czas jestem jak gdyby w terapii:) Niewątpliwie żyje mi się szczęśliwiej, ale ten sposób funkcjonowania nie spłynął na mnie w cudowny sposób samoistnie. Szukałam pomocy i ją uzyskałam, wprawdzie Al-anon dotyczy wsółuzależnienia, ale praca nad zmianą sposobu myślenia na racjonalny wpływa również na inne dziedziny mojego życia. W międzyczasie skończyłam podyplomową pedagogikę opiekuńczą i resocjalizację,profilaktykę i terapię uzależnień, studium umiejętności psychologicznych a od czerwca zaczęłam nową podyplomówkę: przedsiębiorczość. Mój 19 letni syn pytał mnie ostatnio jak długo zamierzam się jeszcze uczyć. Odpowiedziałam mu anegdotą: Podobno Sokrates gdy został skazany na śmierć ("Coś ty Atenom zrobił Sokratesie, że ci ze złota statuę lud niesie"C.K. Norwid) i czekał na wykonanie wyroku, uczył się języka obcego. Jeden z jego uczniów zdziwiony, zapytał: Sokratesie, dlaczego się tego języka uczysz? Przecież w każdej chwili możesz umrzeć. - Właśnie dlatego.:) Nie żebym miała coś z Sokratesa, ale wiedza i zrozumienie zdecydowanie w moim przypadku tłumi lęki. Pozdrawiam wszystkie ziarniaki, a szczególnie Baldiego:)