ayar787
24.04.2011 18:47
Witajcie
Moja historia z powiększającymi się węzłami zaczęła przeszło półtora roku temu, powiększały się przez około 3 miesiące, co mi się bardzo nie podobało. Lekarz rodzinny dał skierowanie na rtg klatki oraz badanie krwi z rozmazem i w obydwu przypadkach wyniki wyszły idealne. Zrobiłem w marcu u.r usg:
Po stronie lewej w okolicy kąta żuchwy widoczny jest podłużny powiększony węzeł chłonny ok.24x9mm- o zachowanej wnęce. Poza tym nieliczne węzły chłonne do około 10mm obustronnie wzdłuż dużych naczyń.
Po stronie prawej w podobnej lokalizacji liczne powiększone węzły chłonne o dł. do 17mm, podłużne o zachowanych wnękach, dochodzące poniżej prawej krawędzi żuchwy. Węzły te mają charakter najprawdopodobniej odczynowy.
Ślinianki podżuchwowe i przyuszne prawidłowej wielkości i echostruktury.
Tarczyca niepowiększona jednorodna.
W tamtym czasie zachorowałem również na pokrzywkę przewlekłą. Leczyłem ją 6miesięcy, do czerwca. Potem dałem sobie spokój z węzłami, prowadziłem normalne życie, tak jak wcześniej. Do teraz.
Niedawno przeszedłem zapalenie płuc i wymacałem 2 węzły - nowe węzły, 1 na karku, 2 blisko dołu obojczykowego, ale jest to jeszcze węzeł szyjny. Od tego czasu się zaczęło. Ponowne macanie tak jak wtedy. Nie wiem ile ich mam, ale coś koło 10. Te pod żuchwą wiem, że nie są takie groźne, ale na szyi ich jest sporo, blisko siebie - wydaje mi się, że jeden obok drugiego, jednak nic się nie zmieniło od roku - nie powiększyły się, wszystko jest chyba tak jak wtedy na usg. No, może jeden ciut urósł. Najbardziej się martwię tym, że część jest miękka, cześć twarda - nie mam węzłów wielkości śliwki, jeden mógłby przypominać małą fasolkę. Te 2 nowe węzły raz są większe raz mniejsze, dzisiaj ten na dole szyi prawie nie był wyczuwalny, teraz znowu jakby bardziej.
Serce bije mi jak młotem.
2 tygodnie temu zrobiłem rtg klatki i morfologię z rozmazem, lekarz skierowanie dał, w związku zapaleniem i węzłami. Na rtg wyszło tylko te płuca, a na krwi lekko powiększone CRP - około 10, a norma jest do 5. Wszystko inne, limfocyty itp. w normie.
Pod koniec maja mam prywatną wizytę usg szyi. Nie wiem czy czekać, czy umawiać się już do onkologa.
Do tego od 3 dni doszło swędzenie - swędzi mnie trochę ciało, teraz całą szyję mam czerwoną, od drapania - czy skóra nad węzłami może swędzieć w ziarnicy? Nie jest to jakieś uporczywe, ale normalne też nie. O higiene dbam.
Wiem, że to nie forum lekarskie, ale proszę tylko o własną opinię. Może chaotycznie to napisałem ale co robić, człowiek cały w nerwach.
Moja historia z powiększającymi się węzłami zaczęła przeszło półtora roku temu, powiększały się przez około 3 miesiące, co mi się bardzo nie podobało. Lekarz rodzinny dał skierowanie na rtg klatki oraz badanie krwi z rozmazem i w obydwu przypadkach wyniki wyszły idealne. Zrobiłem w marcu u.r usg:
Po stronie lewej w okolicy kąta żuchwy widoczny jest podłużny powiększony węzeł chłonny ok.24x9mm- o zachowanej wnęce. Poza tym nieliczne węzły chłonne do około 10mm obustronnie wzdłuż dużych naczyń.
Po stronie prawej w podobnej lokalizacji liczne powiększone węzły chłonne o dł. do 17mm, podłużne o zachowanych wnękach, dochodzące poniżej prawej krawędzi żuchwy. Węzły te mają charakter najprawdopodobniej odczynowy.
Ślinianki podżuchwowe i przyuszne prawidłowej wielkości i echostruktury.
Tarczyca niepowiększona jednorodna.
W tamtym czasie zachorowałem również na pokrzywkę przewlekłą. Leczyłem ją 6miesięcy, do czerwca. Potem dałem sobie spokój z węzłami, prowadziłem normalne życie, tak jak wcześniej. Do teraz.
Niedawno przeszedłem zapalenie płuc i wymacałem 2 węzły - nowe węzły, 1 na karku, 2 blisko dołu obojczykowego, ale jest to jeszcze węzeł szyjny. Od tego czasu się zaczęło. Ponowne macanie tak jak wtedy. Nie wiem ile ich mam, ale coś koło 10. Te pod żuchwą wiem, że nie są takie groźne, ale na szyi ich jest sporo, blisko siebie - wydaje mi się, że jeden obok drugiego, jednak nic się nie zmieniło od roku - nie powiększyły się, wszystko jest chyba tak jak wtedy na usg. No, może jeden ciut urósł. Najbardziej się martwię tym, że część jest miękka, cześć twarda - nie mam węzłów wielkości śliwki, jeden mógłby przypominać małą fasolkę. Te 2 nowe węzły raz są większe raz mniejsze, dzisiaj ten na dole szyi prawie nie był wyczuwalny, teraz znowu jakby bardziej.
Serce bije mi jak młotem.
2 tygodnie temu zrobiłem rtg klatki i morfologię z rozmazem, lekarz skierowanie dał, w związku zapaleniem i węzłami. Na rtg wyszło tylko te płuca, a na krwi lekko powiększone CRP - około 10, a norma jest do 5. Wszystko inne, limfocyty itp. w normie.
Pod koniec maja mam prywatną wizytę usg szyi. Nie wiem czy czekać, czy umawiać się już do onkologa.
Do tego od 3 dni doszło swędzenie - swędzi mnie trochę ciało, teraz całą szyję mam czerwoną, od drapania - czy skóra nad węzłami może swędzieć w ziarnicy? Nie jest to jakieś uporczywe, ale normalne też nie. O higiene dbam.
Wiem, że to nie forum lekarskie, ale proszę tylko o własną opinię. Może chaotycznie to napisałem ale co robić, człowiek cały w nerwach.