Ja nie miałem autoprzeszczepu, leczyłem się tylko chemio i radio, bodaj 9 lat temu już skończyłem leczenie i żyję. Trochę nie rozumiem tego, o czym mówisz. Osiągnęłaś remisję po podstawowym leczeniu, a lekarze proponują ci autoprzeszczep i to na zasadzie "jak ci się podoba" ? Albo musisz przejść autoprzeszczep, bo choroba się nie wycofała,albo masz nawrót i to jest decyzja lekarzy o autoprzeszczepie, który ma w tym wypadku podratować zdrowie, albo nie musisz wg. mnie przechodzić autoprzeszczepu. Wiesz co, zaryzykuje, to jest chore
A gdzie się leczyłeś? Ja leczę się w WIM w Warszawie. No i właśnie nie mam pojęcia czemu proponują mi przeszczep (przy całkowitej remisji). Jeśli wyrażę zgodę, to go zrobią, jeśli nie to nie...Procentowo to się wygląda tak: bez przeszczepu ryzyko nawrotu wynosi 30%, po przeszczepie 6%...
Leczyłem się w CO w Gliwicach.
Z tego co widzę, przeszczep jest stosowany przy leczeniu choroby, której nie udało się zatrzymać, tzn. gdy obserwuje się tzw. pierwotną progresję choroby mimo stosowania chemioterapeutyków pierwszego rzutu i radioterapii, lub też w przypadku, kiedy choroba nawraca. Przeszczep to nie jest taka niewinna sprawa, bo związane jest z nim ryzyko śmierci pacjenta, który go przechodzi, a obecnie ryzyko takie szacowane jest na 5 %, w przypadku autoprzeszczepu. (nie jestem lekarzem, wszystko co napiszę bierz jeżeli już pod uwagę, to z pewnym dystansem). W dodatku z autoprzeszczepem związana jest wysokodawkowa chemioterapia i wszystkie konsekwencje, która ona powoduje dla organizmu chorego. Być może, zmienia się podejście lekarzy w sprawach leczenia i przeprowadza się jakieś badania nad grupami chorych, którym po uzyskaniu remisji zaleca się autoprzeszczep. Nie znam statystyk dotyczących wyleczeń pacjentów, którzy uzyskali remisję przy leczeniu standardowym i którym zaproponowano autoprzeszczep, bo być może czegoś podobnego nie przeprowadzano do tej pory. Znam tylko statystyki dotyczące wyleczeń pacjentów, z chorobą postępującą, bądź pacjentów z nawrotem ziarnicy. Autoprzeszczep ratuje od 30 do 70 % takich chorych. Moim zdaniem przed podjęciem decyzji należałoby zdecydowanie podpytać lekarzy, dlaczego, skąd taki pomysł, jakie jest ryzyko i chyba powalczyć z myślą co zrobić w takiej sytuacji.
Osobiście, nie zdecydowałbym się na coś podobnego.