Maryjan
10.07.2004 17:14
ciekawi mnie czy tam gdzie sie leczyliscie/leczycie powszechne jest dawanie kopert?bo ja mam dosc smutne wspomnienia...
Autor: Maryjan • 10.07.2004 17:14 • 13 odpowiedzi
Maryjan
10.07.2004 17:14
ciekawi mnie czy tam gdzie sie leczyliscie/leczycie powszechne jest dawanie kopert?bo ja mam dosc smutne wspomnienia...
Joaśka Ż
12.07.2004 08:11
2004-07-10 19:14... Maryjan napisał(a):
ciekawi mnie czy tam gdzie sie leczyliscie/leczycie powszechne jest dawanie kopert?bo ja mam dosc smutne wspomnienia...
9 miesiecy leczenia. Ilość łapówek - zero.
Raz ze szcześcia i moje potrzeby - dobra whisky dla lekarza - ale to dlatego że młody i uczynny - atakowany przez nas telefonami o różnych porach dnia i nocy :)
tomario75
12.07.2004 11:58
ja 6 miesiecy chemii, miesiac radioterapi...i zadnych kopert,ale mnostwo prezentow(bo tak powiedzial lekarz;ze kasy nie chce ale suweniry owszem)wiec szly koniaki,kawki ,bombonierki,kurki,jajeczka...ale mysle ze to tylko dlatego ze wsrod pracownikow DCO jest dwoch czlonkow mojej rodziny-i poprostu lekarze wiedzieli o tym,stad takei traktowanie..
małgo
22.07.2004 11:51
Lecze sie trzeci miesiąc poza upominkami typu dobry alkohol dobre perfumy oraz słodkości dla szpitalnego personelu obyło sie bez łapówek pienieznych.Choc przyznaje miałam w planie uderzenie do lekarza prowadzącego z kasą zostałam jednak zbesztana przez personel szpitalny zanim do tego doszło.
Joaśka Ż.
22.07.2004 12:25
2004-07-22 13:51... małgo napisał(a):
Lecze sie trzeci miesiąc poza upominkami typu dobry alkohol dobre perfumy oraz słodkości dla szpitalnego personelu obyło sie bez łapówek pienieznych.Choc przyznaje miałam w planie uderzenie do lekarza prowadzącego z kasą zostałam jednak zbesztana przez personel szpitalny zanim do tego doszło.
Ja tak sobie (może naiwnie) myślę, że lekarze nie biorą chyba w przypadku takich schorzeń. Abstrahując od faktu, że wcale nie powinni brać.
baldi
22.07.2004 14:36
2004-07-22 14:25... Joaśka Ż. napisał(a):
Ja tak sobie (może naiwnie) myślę, że lekarze nie biorą chyba w przypadku takich schorzeń
biorą, biorą..
anka
23.07.2004 18:57
Ja spotkałam sie tylko ze zrozumieniem naszej sytuacji. Nikt nie dawał nawet znaku, że chce jakieś pieniądze. Tylko jeden lekarz w Szpitalu Szczecin-Zdunowo z oddziału torakochirurgii okazał się zwykłym chamem z tytułem lekarskim. Ale nie jesteśmy w niebie! Pozdrawiam porządnych ludzi!
Demiurq
03.09.2004 20:20
2004-07-23 20:57... anka napisał(a):
Ja spotkałam sie tylko ze zrozumieniem naszej sytuacji. Nikt nie dawał nawet znaku, że chce jakieś pieniądze. Tylko jeden lekarz w Szpitalu Szczecin-Zdunowo z oddziału torakochirurgii okazał się zwykłym chamem z tytułem lekarskim. Ale nie jesteśmy w niebie! Pozdrawiam porządnych ludzi!
Co do Zdunowa to potwierdzam... Smutne, lecz prawdziwe
Kasia
07.09.2004 21:29
2004-07-22 16:36... Baldi napisał(a):
2004-07-22 14:25... Joaśka Ż. napisał(a):
Ja tak sobie (może naiwnie) myślę, że lekarze nie biorą chyba w przypadku takich schorzeń
biorą, biorą..
Wydaje mi się, że to zależy od lekarza, ale prezenty przyjmuje każdy lekarz, tylko czy po takich ilościach jakie oni dostają to w ogóle pamiętają od kogo (pieniądze pewnie lepiej pamiętają:):)
anonimowo
21.09.2004 15:50
koot
21.09.2004 18:18
W przeciwnym razie apsolutnie nie widzą pacjenta. Wizyta
przebiega na zasadzie jak się Pan/Pani dziś czuje? Nie ma
mowy o badaniach kontrolnych krwi - co mi się wydaje, że po > chemii jest konieczne, co nie???
W Krakowie w Klinice Hematologi UJ na drzwiach sali zabiegowej napisane jest, ze 'jestesmy gotowi zrobic Panstwu badanie morfoligii, ktore jest NIEZBEDNE do KAZDEJ wizyty u hematologa' a pozniej jest prosba zeby kupowac znaczki NFZ i ze pieniadz z tego sa przeznaczane na urzadzenia do badan krwi. Moim zdaniem odpowiednie podejscie. Bylem tam jeden raz dopiero (pewnie bede duzo duzo wiecej) i widzialem ze kazdy pacjent przed wejsciem do lekarza ma ze soba wydruk z badania krwi.
Pozdrawiam!
Ewa
22.09.2004 05:57
My też byłyśmy na radio w Poznaniu i nie było mowy o jakiejś łapówce. Pani doktor była bardzo miła, co tydzień robiła Kasi badania krwi, no i oczywiście badania ogólne, a na koniec w podziękowaniu kupiłyśmy jej kwiatka i bombonierke. Była zaskoczona i bardzo dziękowała. Dała namiary na siebie w razie potrzeby i bardzo prosiła o informację o dalszym leczeniu z macierzystego ośrodka. Podobnie jest z naszą Panią doktor onkolog, podobnie było w szpitalu w Koszalinie i Szczecinie. Są jeszcze bezinteresowni i dobrzy lekarze.
majka
22.09.2004 18:46
małgo
22.09.2004 19:24
2004-09-22 20:46... majka napisał(a):
tez lecze się w krakowskiej klinice UJ na hematologii, jestem zachwycona.O lapówkach nie ma mowy!! Chce sie żyć:) Mam lekarza z prawdziwym powołaniem do tego co robi, wiele tu empatii a zarazem fachowej pomocy. NIGDY BYM TEGO NIE POWIEDZIALA O ODDZIALE HEMATOLOGII W SZPIT.RYDYGIERA kto tam byl-wie o czym mowie;)
Ja lecze sie w Instytucie Onkologii w Krakowie. Mam bardzo dobre doswiadczenia, personel jest bardzo zyczliwy i osobiscie nie spotkałam sie z łapówkarstwem .Hematologia w szpitalu Rydgiera cieszy sie wyjątkowo złą sławą.Mało ze lekarze ewidentnie nastawieni są na branie to mam wrazenie ze kazdy dzien swojej pracy traktują jako kolejny do odbębnienia.Napewno nie zdecydowałabym sie na leczenie tam.